EPF
Zdrowotne aspekty e-palenia.
Awatar użytkownika
By Tomy
#1241707
lukbb pisze:
przemek29090 pisze:No słyszałem, że zbiera się woda do płuc. Zadbaj o zdrowy styl życia i nie pal ;p


Niedawno byłem na urlopie na wsi i jak mnie zobaczyli z e-petkiem to też gadka żebym to odstawił, bo to gorsze niż tradycyjne, i że dwoje znajomych miało stwierdzoną wodę w płucach.


To jest właśnie efekt mamienia ludzi, którzy wierzą mediom. Masakra :evil:
Awatar użytkownika
By Gosiabelika
#1257845
Hej, ja mam postanowienie noworoczne, żeby rzucić palenie. Słyszałam, że e-papierosy w tym pomagają, bo nie są tak szkodliwe, jak zwykłe. I postanowiłam takie kupić. Na różnych stronach mają różne ceny... idzie zgłupieć! *GOOGLE* , ja znalazłam takie jak tu i cena wydawała mi się spoko. Musze powiedzieć, że dobrze smakują i może trochę mniej palę. Poza tym nie zauważyłam skutków ubocznych typu...obżarstwo:) oby się opłacało!A wy jakie stosujecie? może tez innego spróbuje;)
By largi
#1267839
Ja odkąd pale e-faje, to każdy ze znajomych mi to mówi gorsze świństwo od zwykłych fajek, na początku mnie to denerwowało, teraz mówię krótko na coś trzeba umrzeć, i temat zakańczam, nie chce mi się każdemu po kolei tłumaczyć, teraz to moje hobby jest ;-) i tyle.
Skutki uboczne może i są jakieś ale na pewno nie takie jak ze zwykłego śmierdziucha. Normalnie teraz jak ktoś przy mnie pali i czuje ten "SMRÓD" to oddalam się bo mnie cofa ;/ [ jak ja to mogłem palić]

Fajki z 8 lat paliłem, w tygodniu w robocie do dwóch ramek dochodziło 25 zł dziennie ...... że się wcześniej za e-faje nie wziąłem żałuje. Nie paliłem tego i tego jednocześnie, po prostu skończyła się ramka, kupiłem EP i jadę do tej pory a już 3 miesiąc się zaczął.

Plusy ;) Nie mam kaca jak popije, od 3 miesięcy nie bolała mnie głowa wcale, ( chyba że przesadziłem na imprezie ;-)) ogólnie stan samopoczucia się poprawił, apetyt wzrósł... co tu więcej pisać. Do analoga nie wrócę i tyle....

Pozdrawiam E-palących :) i zaczynających ;)
Awatar użytkownika
By Mutango
#1268102
Proponuję żeby moderator zamknął ten temat. Bo temat już dawno stracił sens. Tzn nikt nie pisze tutaj na temat!
Celem tematu było, aby pisali o swoich skutkach ubocznych ludzie, którzy rzucają lub rzucali palenie bez e-p. Po to mieli pisać, żebyśmy mogli sobie porównać ich skutki uboczne, z naszymi skutkami ubocznymi. Żebyśmy mogli zidentyfikować skutki porzucenia nałogu, i odróżnić je od skutów zmiany nałogu.
Ale choćbyśmy to pisali wielkimi, grubymi literami.. na czerwono, zielono i niebiesko... to i tak (prawie) nikt tego nie rozumie.
Bez e-p
Bez e-p
Bez e-p
Awatar użytkownika
By neuron
#1312780
Witam serdecznie po długiej przerwie.

To ja w skrócie opowiem wam moją historię związaną z e-paleniem. Po przejściu z analoga wapowałem na prawdę bardzo dużo. Właściwie elektryka nie wyciągałem z moich ust. Lubię palić i zawsze lubiłem. Jednak raz chwyciło mnie mocne zapalenie oskrzeli. No to na chłopski rozum wszędzie piszą, wszędzie mówią, że elektryk jest zdrowszy od analoga. Ok z pewnością popieram to stwierdzenie. Jednak to co przeżyłem dało mi dużo do myślenia. Może jestem jedynym przypadkiem na forum no ale cóż, warto opisać też takie przypadki jak moje. Ale zaczynając od początku. Jak to przy zapaleniu oskrzeli na początku mamy kaszel, raz suchy raz mokry. Mimo tego wapowałem dużo wapowałem. Do momentu kiedy stwierdziłem, że mimo tego, że jestem na antybiotykach mój stan zdrowia definitywnie się pogorszył. Co się działo ? Dusiłem się, nie mogłem złapać oddechu, świszczący oddech. Do tego stopnia, ze wylądowałem w szpitalu. Został przepisany natychmiast VENTOLIN. Czyli lek dla astmatyków. Owszem pomagał - no ale czemu takie objawy ? Nigdy nie miałem astmy i nagle się pojawiła od tak ? Zauważyłem również, że w żaden sposób nie mogę odkrztusić flegmy, a jak się udało ( wiem jest to obrzydliwe) była ona klejąca i elastyczna niczym plastelina. Zasięgałem opini lekarza... natychmiast kazał mi odstawić e -paierosa i ku zdziwieniu wszystko przeszło po jakimś tygodniu.

Co się stało ? Jak wiadomo większość liquidów ma działanie mocno wysuszające - i tego chyba nikt nie zaprzeczy. E-papieros wysuszył flegmę na oskrzelach do tego stopnia, że ograniczał dopływ powietrza. Zacząłem się dusić !! pomagał jedynie steryd o nazwie VENTOLIN. Przestrzegam wszystkich !! ograniczajcie palenie podczas choroby,.

To tyle - czekam na wasze opinie
Awatar użytkownika
By suvv
#1352708
Ja po 13 latach palenia analogów i przejściu na wapowanie zauważyłem jedną niedogodność związaną z e-papierosem... tzw. efekt laksacyjny. Na szczęście powoli ustępuje...

Natomiast próba rzucenia bez E-P skończyła się dla mnie dość drastycznie... po 3 dniach bez analoga obudziłem się cały opuchnięty na twarzy, ...biegiem na pogotowie (uczulenie?). Tam zapobiegliwy lekarz zapytał o zmiany w diecie itp. - na wiadomość o rzuceniu palenia zaimplementował mi jakiś zastrzyk w 4 litery i stwierdził, że jestem w tej grupie osób, których organizm nie koniecznie wyrzuca toksyny z organizmu "per rectum" i poradził, żeby w razie W i rzucania robić to stopniowo...
Ostatnio zmieniony 04 kwie 2015, 14:27 przez suvv, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
By Rob_cig
#1352784
BEZ E-P, BEZ e-p czytamy ze zrozumieniem.

Rzucalem tytoń wiele razy. Najdłużej trwało rok z górką. Obżarstwo, 25kg więcej wagi, skoki ciśnienia,zadyszka na schodach, stopniowy zanik szacunku dla samego siebie.
Awatar użytkownika
By Mutango
#1366726
Ja nigdy nawet nie zacząłem palenia e-papierosów. Wszystkie moje e-papierosy mają konstrukcję metalową, więc nawet próba ich zapalenia kończy się niepowodzeniem. Ogień się ich nie ima.
Awatar użytkownika
By Vaneheim
#1373105
Nigdy nie rzuciłbym palenia papierosów bez e-p .
Raz próbowałem, zaznaczam tylko jeden raz i wytrzymałem jakieś 2,5-3 godziny , po czym jadąc samochodem zaczęły mi się trząść i pocić dłonie, stałem się bardzo nerwowy mało co nie spowodowałem kolizji ( mam prawo jazdy od 25 lat i nigdy nie miałem żadnej, a jeżdżę naprawdę dużo, rzekłbym zawodowo, odpukać w niemalowane :? ).
I trąbiłem prawie na wszystkich, więc jeśli spotkacie kiedyś na drodze nerwowego kierowcę pomyślcie, że może on też właśnie rzuca palenie :lol:
Musiałem szybko zatrzymać się na najbliższej stacji benzynowej, kupić szlugi i wypalić dwie jeden po drugim dopiero mogłem jechać dalej.
Więc skutków ubocznych nie było, nie zdążyło być :lol:

Takie są skutki wypalania 1,5 paczki papierosów dziennie przez około 22 lata. *SMOKEKING*

Mało tego, dzięki mnie i e-p rzuciła papierosy moja Mama, która paliła dwa razy dłużej ode mnie .
Awatar użytkownika
By Luk Goth
#1376728
Miałem bardzo podobnie do kolegi wyżej, paliłem szlugi od 17 roku życia i to tak solidnie, i przechodząc na efajki nie chciałem rzucić palenia w ogóle ale znaleźć lepszą alternatywę, a kiedy mi się córeczka urodziła to już w ogóle o mało co całkiem nie rzuciłem, ale to było silniejsze ode mnie, dlatego efajki dosłownie mnie uratowały.

Pozdro
Łukasz
By Mrcliff
#1425372
Najbardziej upierdliwym skutkiem ubocznym rzucania palenia jest ciągła chęć podjadania. I chyba o to chodzi z tym tyciem po rzuceniu petów, że organizmowi nie tyle brakuje pewnych substancji, co non stop się kursuje między lodówką a pokojem.
Awatar użytkownika
By mona01
#1425462
Paliłam analogi przez ponad 20 lat i bez e-papierosa, pewnie by mi się nie udało... Prób było kilka, ale z marnym skutkiem...(choruję na cukrzycę typu 1 i nie mogłam sobie poradzić z wahaniami cukrów)
Przyzwyczajałam organizm stopniowo, paląc hybrydowo i to dało pozytywny efekt.
Teraz nie palę analogów, cukry "nie skaczą" i ogólne samopoczucie jest na wielki "+"
By misiekthcteam
#1430051
Witam, ja paliłem analogi może nie długo bo jakieś 4 lata aż pojawiły się poranne kaszle, problemy z żołądkiem i po kilku miesiącach zdecydowałem się powoli rzucić, palę e fajki już prawie rok ale jeszcze czasami popalam analogi np. do piwa (wiem że to głupota), paczka starcza mi na około miesiąc. Jednak już po kilku tygodniach poranny kaszel ustąpił, znacznie poprawiła się kondycja, ciśnienie krwi się obniżyło, zmniejszyłem dawkę tabletek od ciśnienia z 1 na 0,5 i jest stabilnie. Mam 27 lat 188cm wzrostu i 80kg wagi więc to nie cholesterol (odżywiam się zdrowo z przewagą warzyw, ziół i nie za dużo mięsa), powinienem jeszcze więcej się ruszać aby jeszcze zmniejszyć nadciśnienie. Szczególnie problemy z żołądkiem popchnęły mnie do rzucania ale to długa historia. Z mojej perspektywy nie zauważyłem ŻADNYCH skutków ubocznych e-palenia i znaczną poprawę zdrowia po zaprzestaniu nałogowego wciągania dymu papierosowego.
Przy okazji chciałbym wspomnieć o badaniach o których czytałem, wyszło z nich że gumy z nikotyną i plastry powodują bardzo groźnego dla życia raka drobno komórkowego przez miejscowe bardzo duże stężenie nikotyny na skórze lub w ustach. Także wychodzi na to że e-palenie wychodzi najmniej szkodliwie z dostępnych sposobów rzucania palenia.
Awatar użytkownika
By hrb
#1452973
Analogi paliłem ponad 20 lat, średnio paczkę dziennie. Pod koniec "przygody" z tytoniem, bywało, że i dwie paczki "brakły"... Wpływ na to miała nudna praca, często w nocy i bardzo stresująca atmosfera.
Palenie próbowałem rzucać wielokrotnie, zawsze poległem.
Każda próba zerwania z papierosami była inna, różne były efekty odstawienia, czasem mniejsze lub większe, niemniej zawsze było źle lub bardzo źle. Wytrzymywałem od kilku godzin, poprzez kilka dni, tygodni, raz, rekordowo - pół roku.
Przerobiłem chyba większość dostępnych metod - od "silnej woli" poprzez różne "wspomagacze" (NTZ, Tabex), rożne czary mary (akupunktura, odczulanie, hipnoza) i zawsze wracałem.
Z takich typowych objawów zrywania z nałogiem: wielodniowa biegunka, głód i ciągłe podjadanie, jakieś "skręty kiszek", rozdrażnienie, nadwrażliwość (bolała mnie skóra, miałem wrażenie że bolą mnie włosy i paznokcie), ciągłe, natrętne myślenie o papierosie, niemożność zaśnięcia...
Przy jednej z prób zerwania z nałogiem, po jakichś 2-3 tygodniach niepalenia zacząłem tracić przytomność. Coś mnie zdenerwowało i bach... film zerwany.
Przerobiłem wszystkie badania jakie chyba tylko się dało - wszystko OK. Aż trafiłem na taką starszą babcię - Dr. neurologii, z którą zgadałem się, że rzucam palenie. Poradziła mi zacząć ponownie popalać i obserwować reakcję. Utraty przytomności minęły jak ręką odjął, a ja znów paliłem.
Innym razem, gdy wspomagałem się plastrami, dostałem od nich uczulenia, najpierw pieczenie i czerwone "prostokąty", później pęcherze. Odstawiłem, przeszedłem na gumy i tabletki...
Tabletki i gumy nikotynowe powodowały u mnie odruchy wymiotne, a i tak nie zastępowały papierosa i wciąż chciało mi się palić. Nie wytrzymałem, nie dałem rady...
Na Tabexie dałem radę "zakończyć kurację" mimo skutków ubocznych (wymioty, ataki "delirki"), by po tygodniu po zakończeniu kuracji powróciły wizje papierosa, głód nikotynowy, wszelkie typowe objawy odstawienia... Pękłem ponownie...
Jakieś "czary mary" - brak jakichkolwiek efektów. Wytrzymywałem kilka/kilkanaście dni "na silnej woli", objawy odstawienia wcale mniejsze nie były... Bezsensownie wydane pieniądze...
Najdłuższy okres przez który nie paliłem wyniósł prawie pół roku. Bez wspomagaczy.
Jakoś tak w święta wieczorem skończyły mi się fajki. Nie chciało mi się lecieć na stację benzynową, postanowiłem "przeżyć" do rana (w razie czego w domu wszyscy palą, będzie od kogo ukraść :) ) Na drugi dzień rano, wziąłem psa na spacer i do kiosku. Zamknięte. Nosz qfa! Nie idę na stację, za daleko, dam radę... Drugi dzień, kiosk znów zamknięty... Półtora dnia przetrwałem - dam radę. W kiosku była przerwa świąteczno-noworoczna, ja się zaparłem, że fajki mną rządzić nie będą, nigdzie dalej po fajki chodzić nie będę i zły na kioskarza, w miarę bezboleśnie dotrwałem do nowego roku. Gdy po nowym roku kiosk znów "się otworzył", ja obrażony byłem na kioskarza, a poza tym tydzień bez fajka - szkoda tracić. I tak jakoś wyszło, że pół roku wytrzymałem. Wtedy było mi bardzo łatwo, nie miałem niemal żadnych objawów odstawienia, jedynie ciągła myśl o papierosie. Ale przecież ona MUSI KIEDYŚ MINĄĆ!
Oszukiwałem "głoda" stając w dymie, gdy ktoś palił, wąchałem pety w popielniczce... Ale one ślicznie pachniały :lol:
Po pół roku byłem już tak zmęczony wąchaniem dymu, petów i ciągłym głodem, że przy nadarzającej się, nerwowej sytuacji pekłem i znów od nowa... Z perspektywy czasu myślę, że nawet wyczekiwałem chwili i w miarę dogodnej wymówki, by móc się przed sobą usprawiedliwić.
Niemal 5 lat temu kolega z pracy pokazał mi e-p. Spróbowałem, kupiłem...
W założeniu nawet nie miałem chęci rozstawania się z analogami, a jedynie ograniczenie ich zużycia, bo trochę za mało mi z wypłaty zostawało.
Kupiłem na all... g*no co to mu się nazwa na "H" zaczynała, ale zaobserwowałem, że coś to daje. Po półtora dnia "wyjarałem" dwutygodniowy :lol: zapas kartridży, w necie poszukałem sklepu, kupiłem buteleczkę liqudu, a miły pan z punktu zapisał mi adres "trawnika". Poczytałem i po tygodniu kupiłem u ogrodnika eGo i wtedy już z górki. Było co prawda trochę kombinacji z watami filtracyjnymi, "niebieską gąbką", upapranymi liquidem palcami, ale w porównaniu ze wszystkim innym, to była przyjemność. Prawdopodobnie pomogło mi też, ze jestem trochę gadżeciarzem, lubię czasem trochę coś podłubać na biurku. I choć były momenty, że było ciężej, dawałem radę.
Święty nie byłem, zdarzało mi się sięgnąć po analoga jak ktoś przy piwie częstował, czy wysępić jak ktoś mi wyjątkowo ciśnienie podniósł... Jednak tak jak kiedyś mi fajki pachniały, tak przy e-p szybko zaczęły śmierdzieć, powodować niesmak... I choć dawałem się skusić, to po wypaleniu musiałem szybko "przepalać" elektronikiem. Analogi zrobiły się be.
Przełomem dla mnie było "odkrycie sznurka" i CE2, które nawet teraz czasem "popalam" i dają mi sporo frajdy, bo "są na prawdę smaczne".
Następny "krok milowy" To LavaTube z regulacją napięcia i jeszcze przyjemniejsze wapowanie.
I tak moja przygoda z elektronikiem trwa do dziś, analogi już nie kuszą, wręcz odrzucają swoim smrodem, ja się dziwię sam sobie, jak mi to mogło kiedyś smakować...
Bez e-p skutki uboczne wcześniej czy później stawały się tak męczące, że wracałem do nałogu, przy e-p nawet jak coś było, było to tak nieznaczne, że teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi się, że działań ubocznych nawet żadnych nie było, a ja bezstresowo i z dużą przyjemnością zmieniłem analogi na elektronika "ot tak".
A teraz, gdy oscyluję z mocami od zera do max 3mg, coraz częściej myślę, że nadejdzie taki czas, że i elektronik mi się znudzi (czar nowości minął już dawno), a ja będę wolny. Bezstresowo :)
Awatar użytkownika
By Mutango
#1453054
@hrb Obrazek jakbym sam siebie w lustrze oglądał. 30 lat palenia, kilka(naście?) prób rzucania, w czasach kiedy jeszcze nie istniało e-p. Każda próba to koszmar zakończony kompletnym niepowodzeniem. W porównaniu do tamtych doświadczeń, przejście na e-p, to spacerek lekki, łatwy i przyjemny. Obecnie 1mg/ml... Nasi dwudziestoparoletni koledzy, rzucający po kilku latach, nawet nie zdają sobie sprawy, jakie mają szczęście, że żyją w czasach e-p. Oby ten czas nie minął, za sprawą głupoty rządzących...
Awatar użytkownika
By hrb
#1453100
Wg mnie jak ktoś palił odpowiednio długo, kilka razy spróbował rzucić świństwo i poznał działania uboczne "rozwodu", to dysponując epkiem (jeszcze takimi sprzętami, jak są teraz) i podpierając się wiedzą z forum lub radami starszego wapera (nie tylko poradami panienki na stoisku) nie powinien mieć żadnych trudności. Wystarczy odrobina chęci do obsługi codziennej i "naumianie" się kilku drobnych i prostych czynności. Samo już przejście z tytoniu na liquid - to już fraszka.
Ale to tak "moim zdaniem".
Na pewno ktoś, kto pali krócej, kto nigdy nie próbował zrywać z nałogiem i nie wytrwał choćby tych kilku dni na "prawdziwym głodzie", do tego ma "lenia" do czytania czy do obsługi e-p (ewentualnie ktoś, kto nie ma wiary, że "dwoma lewymi rękami też się da") może mieć inne zdanie.
Ja wygrałem. Wygrałem, bo parokrotnie już się znacznie bardziej męczyłem, bo trafiłem na forum, które chciało mi się czytać i czytałem z przyjemnością, bo jestem gadżeciarzem i lubię nowinki techniczne, bo czasem "drobna dłubanina" i zajęcie dla rąk jest dla mnie przyjemnością...
Wygrałem, bo kupując e-p chciałem tylko ograniczyć wydatki na papierosy, miałem więc komfort psychiczny, że jak mnie przyciśnie, to sobie zapalę.
I tak małymi kroczkami, bez ciśnienia i przymusu, w doborowym, forumowym towarzystwie, mogę z czystym sumieniem wznieść toast:
NA POHYBEL ANALOGOM! *PIWKO*

Panie @tunajerzy cóż mogę odpowiedzieć? Nie mam nic na swoją obronę :oops:
  • 1
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
Nautilus mini BVC rebuild

Witam wszystkich, korzystam od niedawna z zestaw[…]

Co jako zamiennik Volimizera V3

Witam Sprawa wygląda tak - mam znajomego, którego […]

tubka do tf rta

witam mam pytanie. Czy tubka wymienna do tfv8 big […]

IstickPico-problem po updacie

Dzisiaj kupiłem Isticka Pico 75W z softwarem 1.01.[…]