EPF
Zdrowotne aspekty e-palenia.
Awatar użytkownika
By Tomy
#1241707
lukbb pisze:
przemek29090 pisze:No słyszałem, że zbiera się woda do płuc. Zadbaj o zdrowy styl życia i nie pal ;p


Niedawno byłem na urlopie na wsi i jak mnie zobaczyli z e-petkiem to też gadka żebym to odstawił, bo to gorsze niż tradycyjne, i że dwoje znajomych miało stwierdzoną wodę w płucach.


To jest właśnie efekt mamienia ludzi, którzy wierzą mediom. Masakra :evil:
Awatar użytkownika
By Gosiabelika
#1257845
Hej, ja mam postanowienie noworoczne, żeby rzucić palenie. Słyszałam, że e-papierosy w tym pomagają, bo nie są tak szkodliwe, jak zwykłe. I postanowiłam takie kupić. Na różnych stronach mają różne ceny... idzie zgłupieć! *GOOGLE* , ja znalazłam takie jak tu i cena wydawała mi się spoko. Musze powiedzieć, że dobrze smakują i może trochę mniej palę. Poza tym nie zauważyłam skutków ubocznych typu...obżarstwo:) oby się opłacało!A wy jakie stosujecie? może tez innego spróbuje;)
By largi
#1267839
Ja odkąd pale e-faje, to każdy ze znajomych mi to mówi gorsze świństwo od zwykłych fajek, na początku mnie to denerwowało, teraz mówię krótko na coś trzeba umrzeć, i temat zakańczam, nie chce mi się każdemu po kolei tłumaczyć, teraz to moje hobby jest ;-) i tyle.
Skutki uboczne może i są jakieś ale na pewno nie takie jak ze zwykłego śmierdziucha. Normalnie teraz jak ktoś przy mnie pali i czuje ten "SMRÓD" to oddalam się bo mnie cofa ;/ [ jak ja to mogłem palić]

Fajki z 8 lat paliłem, w tygodniu w robocie do dwóch ramek dochodziło 25 zł dziennie ...... że się wcześniej za e-faje nie wziąłem żałuje. Nie paliłem tego i tego jednocześnie, po prostu skończyła się ramka, kupiłem EP i jadę do tej pory a już 3 miesiąc się zaczął.

Plusy ;) Nie mam kaca jak popije, od 3 miesięcy nie bolała mnie głowa wcale, ( chyba że przesadziłem na imprezie ;-)) ogólnie stan samopoczucia się poprawił, apetyt wzrósł... co tu więcej pisać. Do analoga nie wrócę i tyle....

Pozdrawiam E-palących :) i zaczynających ;)
Awatar użytkownika
By Mutango
#1268102
Proponuję żeby moderator zamknął ten temat. Bo temat już dawno stracił sens. Tzn nikt nie pisze tutaj na temat!
Celem tematu było, aby pisali o swoich skutkach ubocznych ludzie, którzy rzucają lub rzucali palenie bez e-p. Po to mieli pisać, żebyśmy mogli sobie porównać ich skutki uboczne, z naszymi skutkami ubocznymi. Żebyśmy mogli zidentyfikować skutki porzucenia nałogu, i odróżnić je od skutów zmiany nałogu.
Ale choćbyśmy to pisali wielkimi, grubymi literami.. na czerwono, zielono i niebiesko... to i tak (prawie) nikt tego nie rozumie.
Bez e-p
Bez e-p
Bez e-p
Awatar użytkownika
By neuron
#1312780
Witam serdecznie po długiej przerwie.

To ja w skrócie opowiem wam moją historię związaną z e-paleniem. Po przejściu z analoga wapowałem na prawdę bardzo dużo. Właściwie elektryka nie wyciągałem z moich ust. Lubię palić i zawsze lubiłem. Jednak raz chwyciło mnie mocne zapalenie oskrzeli. No to na chłopski rozum wszędzie piszą, wszędzie mówią, że elektryk jest zdrowszy od analoga. Ok z pewnością popieram to stwierdzenie. Jednak to co przeżyłem dało mi dużo do myślenia. Może jestem jedynym przypadkiem na forum no ale cóż, warto opisać też takie przypadki jak moje. Ale zaczynając od początku. Jak to przy zapaleniu oskrzeli na początku mamy kaszel, raz suchy raz mokry. Mimo tego wapowałem dużo wapowałem. Do momentu kiedy stwierdziłem, że mimo tego, że jestem na antybiotykach mój stan zdrowia definitywnie się pogorszył. Co się działo ? Dusiłem się, nie mogłem złapać oddechu, świszczący oddech. Do tego stopnia, ze wylądowałem w szpitalu. Został przepisany natychmiast VENTOLIN. Czyli lek dla astmatyków. Owszem pomagał - no ale czemu takie objawy ? Nigdy nie miałem astmy i nagle się pojawiła od tak ? Zauważyłem również, że w żaden sposób nie mogę odkrztusić flegmy, a jak się udało ( wiem jest to obrzydliwe) była ona klejąca i elastyczna niczym plastelina. Zasięgałem opini lekarza... natychmiast kazał mi odstawić e -paierosa i ku zdziwieniu wszystko przeszło po jakimś tygodniu.

Co się stało ? Jak wiadomo większość liquidów ma działanie mocno wysuszające - i tego chyba nikt nie zaprzeczy. E-papieros wysuszył flegmę na oskrzelach do tego stopnia, że ograniczał dopływ powietrza. Zacząłem się dusić !! pomagał jedynie steryd o nazwie VENTOLIN. Przestrzegam wszystkich !! ograniczajcie palenie podczas choroby,.

To tyle - czekam na wasze opinie
Awatar użytkownika
By suvv
#1352708
Ja po 13 latach palenia analogów i przejściu na wapowanie zauważyłem jedną niedogodność związaną z e-papierosem... tzw. efekt laksacyjny. Na szczęście powoli ustępuje...

Natomiast próba rzucenia bez E-P skończyła się dla mnie dość drastycznie... po 3 dniach bez analoga obudziłem się cały opuchnięty na twarzy, ...biegiem na pogotowie (uczulenie?). Tam zapobiegliwy lekarz zapytał o zmiany w diecie itp. - na wiadomość o rzuceniu palenia zaimplementował mi jakiś zastrzyk w 4 litery i stwierdził, że jestem w tej grupie osób, których organizm nie koniecznie wyrzuca toksyny z organizmu "per rectum" i poradził, żeby w razie W i rzucania robić to stopniowo...
Ostatnio zmieniony 04 kwie 2015, 14:27 przez suvv, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
By Rob_cig
#1352784
BEZ E-P, BEZ e-p czytamy ze zrozumieniem.

Rzucalem tytoń wiele razy. Najdłużej trwało rok z górką. Obżarstwo, 25kg więcej wagi, skoki ciśnienia,zadyszka na schodach, stopniowy zanik szacunku dla samego siebie.
Awatar użytkownika
By Mutango
#1366726
Ja nigdy nawet nie zacząłem palenia e-papierosów. Wszystkie moje e-papierosy mają konstrukcję metalową, więc nawet próba ich zapalenia kończy się niepowodzeniem. Ogień się ich nie ima.
Awatar użytkownika
By Vaneheim
#1373105
Nigdy nie rzuciłbym palenia papierosów bez e-p .
Raz próbowałem, zaznaczam tylko jeden raz i wytrzymałem jakieś 2,5-3 godziny , po czym jadąc samochodem zaczęły mi się trząść i pocić dłonie, stałem się bardzo nerwowy mało co nie spowodowałem kolizji ( mam prawo jazdy od 25 lat i nigdy nie miałem żadnej, a jeżdżę naprawdę dużo, rzekłbym zawodowo, odpukać w niemalowane :? ).
I trąbiłem prawie na wszystkich, więc jeśli spotkacie kiedyś na drodze nerwowego kierowcę pomyślcie, że może on też właśnie rzuca palenie :lol:
Musiałem szybko zatrzymać się na najbliższej stacji benzynowej, kupić szlugi i wypalić dwie jeden po drugim dopiero mogłem jechać dalej.
Więc skutków ubocznych nie było, nie zdążyło być :lol:

Takie są skutki wypalania 1,5 paczki papierosów dziennie przez około 22 lata. *SMOKEKING*

Mało tego, dzięki mnie i e-p rzuciła papierosy moja Mama, która paliła dwa razy dłużej ode mnie .
Awatar użytkownika
By Luk Goth
#1376728
Miałem bardzo podobnie do kolegi wyżej, paliłem szlugi od 17 roku życia i to tak solidnie, i przechodząc na efajki nie chciałem rzucić palenia w ogóle ale znaleźć lepszą alternatywę, a kiedy mi się córeczka urodziła to już w ogóle o mało co całkiem nie rzuciłem, ale to było silniejsze ode mnie, dlatego efajki dosłownie mnie uratowały.

Pozdro
Łukasz
By Mrcliff
#1425372
Najbardziej upierdliwym skutkiem ubocznym rzucania palenia jest ciągła chęć podjadania. I chyba o to chodzi z tym tyciem po rzuceniu petów, że organizmowi nie tyle brakuje pewnych substancji, co non stop się kursuje między lodówką a pokojem.
Awatar użytkownika
By mona01
#1425462
Paliłam analogi przez ponad 20 lat i bez e-papierosa, pewnie by mi się nie udało... Prób było kilka, ale z marnym skutkiem...(choruję na cukrzycę typu 1 i nie mogłam sobie poradzić z wahaniami cukrów)
Przyzwyczajałam organizm stopniowo, paląc hybrydowo i to dało pozytywny efekt.
Teraz nie palę analogów, cukry "nie skaczą" i ogólne samopoczucie jest na wielki "+"
By misiekthcteam
#1430051
Witam, ja paliłem analogi może nie długo bo jakieś 4 lata aż pojawiły się poranne kaszle, problemy z żołądkiem i po kilku miesiącach zdecydowałem się powoli rzucić, palę e fajki już prawie rok ale jeszcze czasami popalam analogi np. do piwa (wiem że to głupota), paczka starcza mi na około miesiąc. Jednak już po kilku tygodniach poranny kaszel ustąpił, znacznie poprawiła się kondycja, ciśnienie krwi się obniżyło, zmniejszyłem dawkę tabletek od ciśnienia z 1 na 0,5 i jest stabilnie. Mam 27 lat 188cm wzrostu i 80kg wagi więc to nie cholesterol (odżywiam się zdrowo z przewagą warzyw, ziół i nie za dużo mięsa), powinienem jeszcze więcej się ruszać aby jeszcze zmniejszyć nadciśnienie. Szczególnie problemy z żołądkiem popchnęły mnie do rzucania ale to długa historia. Z mojej perspektywy nie zauważyłem ŻADNYCH skutków ubocznych e-palenia i znaczną poprawę zdrowia po zaprzestaniu nałogowego wciągania dymu papierosowego.
Przy okazji chciałbym wspomnieć o badaniach o których czytałem, wyszło z nich że gumy z nikotyną i plastry powodują bardzo groźnego dla życia raka drobno komórkowego przez miejscowe bardzo duże stężenie nikotyny na skórze lub w ustach. Także wychodzi na to że e-palenie wychodzi najmniej szkodliwie z dostępnych sposobów rzucania palenia.
Awatar użytkownika
By hrb
#1452973
Analogi paliłem ponad 20 lat, średnio paczkę dziennie. Pod koniec "przygody" z tytoniem, bywało, że i dwie paczki "brakły"... Wpływ na to miała nudna praca, często w nocy i bardzo stresująca atmosfera.
Palenie próbowałem rzucać wielokrotnie, zawsze poległem.
Każda próba zerwania z papierosami była inna, różne były efekty odstawienia, czasem mniejsze lub większe, niemniej zawsze było źle lub bardzo źle. Wytrzymywałem od kilku godzin, poprzez kilka dni, tygodni, raz, rekordowo - pół roku.
Przerobiłem chyba większość dostępnych metod - od "silnej woli" poprzez różne "wspomagacze" (NTZ, Tabex), rożne czary mary (akupunktura, odczulanie, hipnoza) i zawsze wracałem.
Z takich typowych objawów zrywania z nałogiem: wielodniowa biegunka, głód i ciągłe podjadanie, jakieś "skręty kiszek", rozdrażnienie, nadwrażliwość (bolała mnie skóra, miałem wrażenie że bolą mnie włosy i paznokcie), ciągłe, natrętne myślenie o papierosie, niemożność zaśnięcia...
Przy jednej z prób zerwania z nałogiem, po jakichś 2-3 tygodniach niepalenia zacząłem tracić przytomność. Coś mnie zdenerwowało i bach... film zerwany.
Przerobiłem wszystkie badania jakie chyba tylko się dało - wszystko OK. Aż trafiłem na taką starszą babcię - Dr. neurologii, z którą zgadałem się, że rzucam palenie. Poradziła mi zacząć ponownie popalać i obserwować reakcję. Utraty przytomności minęły jak ręką odjął, a ja znów paliłem.
Innym razem, gdy wspomagałem się plastrami, dostałem od nich uczulenia, najpierw pieczenie i czerwone "prostokąty", później pęcherze. Odstawiłem, przeszedłem na gumy i tabletki...
Tabletki i gumy nikotynowe powodowały u mnie odruchy wymiotne, a i tak nie zastępowały papierosa i wciąż chciało mi się palić. Nie wytrzymałem, nie dałem rady...
Na Tabexie dałem radę "zakończyć kurację" mimo skutków ubocznych (wymioty, ataki "delirki"), by po tygodniu po zakończeniu kuracji powróciły wizje papierosa, głód nikotynowy, wszelkie typowe objawy odstawienia... Pękłem ponownie...
Jakieś "czary mary" - brak jakichkolwiek efektów. Wytrzymywałem kilka/kilkanaście dni "na silnej woli", objawy odstawienia wcale mniejsze nie były... Bezsensownie wydane pieniądze...
Najdłuższy okres przez który nie paliłem wyniósł prawie pół roku. Bez wspomagaczy.
Jakoś tak w święta wieczorem skończyły mi się fajki. Nie chciało mi się lecieć na stację benzynową, postanowiłem "przeżyć" do rana (w razie czego w domu wszyscy palą, będzie od kogo ukraść :) ) Na drugi dzień rano, wziąłem psa na spacer i do kiosku. Zamknięte. Nosz qfa! Nie idę na stację, za daleko, dam radę... Drugi dzień, kiosk znów zamknięty... Półtora dnia przetrwałem - dam radę. W kiosku była przerwa świąteczno-noworoczna, ja się zaparłem, że fajki mną rządzić nie będą, nigdzie dalej po fajki chodzić nie będę i zły na kioskarza, w miarę bezboleśnie dotrwałem do nowego roku. Gdy po nowym roku kiosk znów "się otworzył", ja obrażony byłem na kioskarza, a poza tym tydzień bez fajka - szkoda tracić. I tak jakoś wyszło, że pół roku wytrzymałem. Wtedy było mi bardzo łatwo, nie miałem niemal żadnych objawów odstawienia, jedynie ciągła myśl o papierosie. Ale przecież ona MUSI KIEDYŚ MINĄĆ!
Oszukiwałem "głoda" stając w dymie, gdy ktoś palił, wąchałem pety w popielniczce... Ale one ślicznie pachniały :lol:
Po pół roku byłem już tak zmęczony wąchaniem dymu, petów i ciągłym głodem, że przy nadarzającej się, nerwowej sytuacji pekłem i znów od nowa... Z perspektywy czasu myślę, że nawet wyczekiwałem chwili i w miarę dogodnej wymówki, by móc się przed sobą usprawiedliwić.
Niemal 5 lat temu kolega z pracy pokazał mi e-p. Spróbowałem, kupiłem...
W założeniu nawet nie miałem chęci rozstawania się z analogami, a jedynie ograniczenie ich zużycia, bo trochę za mało mi z wypłaty zostawało.
Kupiłem na all... g*no co to mu się nazwa na "H" zaczynała, ale zaobserwowałem, że coś to daje. Po półtora dnia "wyjarałem" dwutygodniowy :lol: zapas kartridży, w necie poszukałem sklepu, kupiłem buteleczkę liqudu, a miły pan z punktu zapisał mi adres "trawnika". Poczytałem i po tygodniu kupiłem u ogrodnika eGo i wtedy już z górki. Było co prawda trochę kombinacji z watami filtracyjnymi, "niebieską gąbką", upapranymi liquidem palcami, ale w porównaniu ze wszystkim innym, to była przyjemność. Prawdopodobnie pomogło mi też, ze jestem trochę gadżeciarzem, lubię czasem trochę coś podłubać na biurku. I choć były momenty, że było ciężej, dawałem radę.
Święty nie byłem, zdarzało mi się sięgnąć po analoga jak ktoś przy piwie częstował, czy wysępić jak ktoś mi wyjątkowo ciśnienie podniósł... Jednak tak jak kiedyś mi fajki pachniały, tak przy e-p szybko zaczęły śmierdzieć, powodować niesmak... I choć dawałem się skusić, to po wypaleniu musiałem szybko "przepalać" elektronikiem. Analogi zrobiły się be.
Przełomem dla mnie było "odkrycie sznurka" i CE2, które nawet teraz czasem "popalam" i dają mi sporo frajdy, bo "są na prawdę smaczne".
Następny "krok milowy" To LavaTube z regulacją napięcia i jeszcze przyjemniejsze wapowanie.
I tak moja przygoda z elektronikiem trwa do dziś, analogi już nie kuszą, wręcz odrzucają swoim smrodem, ja się dziwię sam sobie, jak mi to mogło kiedyś smakować...
Bez e-p skutki uboczne wcześniej czy później stawały się tak męczące, że wracałem do nałogu, przy e-p nawet jak coś było, było to tak nieznaczne, że teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi się, że działań ubocznych nawet żadnych nie było, a ja bezstresowo i z dużą przyjemnością zmieniłem analogi na elektronika "ot tak".
A teraz, gdy oscyluję z mocami od zera do max 3mg, coraz częściej myślę, że nadejdzie taki czas, że i elektronik mi się znudzi (czar nowości minął już dawno), a ja będę wolny. Bezstresowo :)
Awatar użytkownika
By Mutango
#1453054
@hrb Obrazek jakbym sam siebie w lustrze oglądał. 30 lat palenia, kilka(naście?) prób rzucania, w czasach kiedy jeszcze nie istniało e-p. Każda próba to koszmar zakończony kompletnym niepowodzeniem. W porównaniu do tamtych doświadczeń, przejście na e-p, to spacerek lekki, łatwy i przyjemny. Obecnie 1mg/ml... Nasi dwudziestoparoletni koledzy, rzucający po kilku latach, nawet nie zdają sobie sprawy, jakie mają szczęście, że żyją w czasach e-p. Oby ten czas nie minął, za sprawą głupoty rządzących...
Awatar użytkownika
By hrb
#1453100
Wg mnie jak ktoś palił odpowiednio długo, kilka razy spróbował rzucić świństwo i poznał działania uboczne "rozwodu", to dysponując epkiem (jeszcze takimi sprzętami, jak są teraz) i podpierając się wiedzą z forum lub radami starszego wapera (nie tylko poradami panienki na stoisku) nie powinien mieć żadnych trudności. Wystarczy odrobina chęci do obsługi codziennej i "naumianie" się kilku drobnych i prostych czynności. Samo już przejście z tytoniu na liquid - to już fraszka.
Ale to tak "moim zdaniem".
Na pewno ktoś, kto pali krócej, kto nigdy nie próbował zrywać z nałogiem i nie wytrwał choćby tych kilku dni na "prawdziwym głodzie", do tego ma "lenia" do czytania czy do obsługi e-p (ewentualnie ktoś, kto nie ma wiary, że "dwoma lewymi rękami też się da") może mieć inne zdanie.
Ja wygrałem. Wygrałem, bo parokrotnie już się znacznie bardziej męczyłem, bo trafiłem na forum, które chciało mi się czytać i czytałem z przyjemnością, bo jestem gadżeciarzem i lubię nowinki techniczne, bo czasem "drobna dłubanina" i zajęcie dla rąk jest dla mnie przyjemnością...
Wygrałem, bo kupując e-p chciałem tylko ograniczyć wydatki na papierosy, miałem więc komfort psychiczny, że jak mnie przyciśnie, to sobie zapalę.
I tak małymi kroczkami, bez ciśnienia i przymusu, w doborowym, forumowym towarzystwie, mogę z czystym sumieniem wznieść toast:
NA POHYBEL ANALOGOM! *PIWKO*

Panie @tunajerzy cóż mogę odpowiedzieć? Nie mam nic na swoją obronę :oops:
Awatar użytkownika
By hrb
#1453156
Jeśli piszesz o moich wypocinach *BOJE SIE* , to jeśli masz pomysł jak to wykorzystać, masz moje pełne poparcie. Rób użytek jak tylko się da. Zrzekam się wszelkich praw dla wyższej idei :)
Awatar użytkownika
By bofh
#1474796
Przypomnę nieśmiało, że temat dotyczy skutków ubocznych rzucania palenia BEZ elektronicznych papierosów :monkey:

Ale ten temat tak ma, że więcej tu offtopa niż treści stricte tematycznych :mrgreen:

Ale muszę mimo wszystko coś sprostować: @gussow02 nie stopniowo! albo palisz analogi, albo wapujesz. Tzw. palenie hybrydowe, czyli i analogi i wapowanie to zło, bo łatwo o niekontrolowane przedawkowanie nikotyny. Poszukaj tematu "Palenie hybrydowe jest do bani" ;)
By Landryna
#1479990
U mnie rzucanie palenia było koszmarem. Wieczna nerwica, trzęsące się ręce i obłęd w oczach. Na szczęście szef mi powiedział o wapowaniu, wcześniej prawdę powiedziawszy się w ten temat nie zagłębiałam. Poczęstował, spróbowałam i tak przy tym zostałam. Rzucanie analogów bez wsparcia to dramat, w którym mało kto zostanie zwycięzcom.
By laqum
#1504348
Moja historia z rzucaniem palenia była bolesna i ciężka psychicznie. Jestem studentem Akademii Morskiej w Szczecinie (k. nawigacja). Na tej uczelni trzeba mieć niezłe zdrowie, sprawko tu, sprawko tam, od 8 do 18, nauczyć się na to i do tego trzeba mieć 100% obecność (nie pytajcie się po co, taka ustawa międzynarodowa ;) ). Któregoś dnia stwierdziłem, że przez fajki źle się czuję, nie mam siły latać i męczyłem się przy wejściu na 4 piętro akademika. Nie jestem osobą otyłą, mam krzepę, ale przez fajki strasznie padła mi kondycha. Któregoś dnia poszedłem do centrum handlowego i kupiłem swojego pierwszego elektronika (zestaw Volish Black) plus liquid 11mg. Następnego dnia nie zapaliłem żadnej fajki, a tylko e-papierosa. Paliłem go praktycznie non stop (znaczy robiłem sobie przerwy). Po tygodniu dosyć dobrych rezultatów, nadszedł dołek... i to dosłownie. Jadłem sobie obiad, gadałem z koleżanką na Facebooku i w pewnym momencie doznałem szoku. Coś jakby w klatce piersiowej. Dostałem ataku paniki, cały czas trzymałem się za rękę i mierzyłem sobie puls. 65-70 w spoczynku, podczas ataku paniki 70-85. Nie wiedziałem co się dzieje w pewnym momencie, w głowie mi się kręciło, a na klatce piersiowej czułem cegłę i mrowienie w płucach. Noc przeszła mi bardzo ciężko. Spałem tylko 2-3 h. Co najlepsze nie myślałem o fajkach. Zacząłem czytać o stanach przedzawałowych i zgadzało się z tym tylko poczucie zagrożenia. Non stop bałem się , że zaraz umrę. Następnego dnia poszedłem do lekarza w akademiku. Zlecił mi EKG, które zrobiłem na miejscu. Z niego wyszło tylko, że mam przerost mięśnia sercowego, ale to pamiątka po trenowaniu w okresie podstawówka-gimnazjum biegania i skoku w dal. Potem myślałem, że to zatrucie nikotyną i odstawiłem e-papierosa, ale nie mijały objawy. Wszystko nasilało się plus do tego pojawiły się bóle płuc i częste bóle głowy.

Gdzieś na google znalazłem opisy ludzi, którzy rzucili palenie papierosów w ten sam sposób, mieli te same objawy. Okazało się, że jest to najgorszy sposób rzucania, ponieważ powoduje on szok oraz związki, które mimo, że są rakotwórcze, skutkują lekkim znieczuleniem płuc, więc organizm dopiero poznaje płuca bez tych związków.

Wróciłem do e-papiersa ale już 6mg . Po dwóch dniach poczułem się lepiej, plus pomagam sobie herbatką z melisy (tylko jak nie muszę się uczyć, bo mnie zmula ona). Kondycja polepszyła się, brak porannego kapcia w pysku, lepiej się wysypiam, potrafię się skoncentrować na zajęciach , a nie tylko dążyć myślami do paczki śmierdzieli. Teraz na pewno w inny sposób rzucałbym papierosy, ale jestem dumny, że już miesiąc jestem czysty. Plus zaoszczędziłem kupę hajsu. Średnio 2-3 olejki plus grzałka na miesiąc (plus w tym miesiącu kupiłem tulejkę bo pokruszyła mi się) to mniej wychodzi niż paczka co drugi dzień.
Awatar użytkownika
By tjt
#1505223
@laqum: Dobrze, że przetrwałeś ten okres.

Temat może dotyczy skutków rzucania bez e-fajka ale tak naprawdę wszystkich interesują skutki uboczne jakiekolwiek przy rzucaniu. Ja obecnie jestem na drugim podejściu przerzucania się na e-papierosy. Dwa lata temu miałem przelotny romans z Volishem Ego i paliłem trochę hybrydowo uważając, że i tak wychodzę na plus skoro ograniczam zwykłe palenie. Udało mi się dojść do kilku dni przerwy od analogów, potem jednego zapaliłem i stwierdziłem, że śmierdzi niesamowicie więc jest dobrze. Niestety zaczęły mi się pewne problemy z efajkiem typu wyciekanie liquidu, dużo rąbania ze zmianami grzałek (i ich przepalaniem). Jedna impreza, druga impreza z analogami i wróciłem do normalnego palenia.

Ostatnimi czasy przypadkiem natrafiłem na mody i różne "lepsze" e-papierosy. Zainteresowałem się tematem bardziej bo akurat odkryłem, że znajomy z pracy używa Kangertecha Subox Mini. Zgrało się to z moją wracającą niechęcią do analogów która się nasiliła po dwóch meczach w piłkę nożną gdy umierałem na potęgę. Stwierdziłem, że skoro wraca niechęć do petów to jest to dobry moment na rzucenie normalnego palenia. Szybko zaopatrzyłem się, podobnie jak mój kolega, w Suboxa Mini i wróciłem do vapowania. Ostatniego papierosa zapaliłem we czwartek jak wracałem ze sklepu (bez rytuału typu oto mój ostatni papieros). Od zmontowania Kangera tylko sobie e-dymię i nie czuję potrzeby analogów chociaż pół paczki gdzieś tam sobie leży. Wiem, że byłem uzależniony od tych chwil z papierosem. Sięgania po fajka gdy szedłem na autobus, gdy robiłem sobie przerwę w pracy itp... W tych chwilach używam e-fajka i nie czuję potrzeby palenia zwykłych szlugów. Po prostu nie mam na nie ochotę i tyle. Złapałem zajawkę na vapowanie i to mi pasuje. Dzisiaj mija 5 dzień jak nie zapaliłem zwykłego papierosa niestety ciągnie to za sobą negatywne skutki, które chyba muszę przeczekać. Zauważyłem, że od pierwszego dnia bez analoga pobolewa mnie głowa. Ćmi mnie tak cały dzień i nie wiem dlaczego. Większość opinii opisuje przypadki niedoboru nikotyny ale nikotyna jest bo z vapowania. Mam nadzieję, że to kwestia innych substancji, które zawierały analogi a mój organizm się do nich tak mocno przyzwyczaił, że ich brak powoduje ten objaw.... Nikotynę przecież dostaję dymiąc 6 lub 12 mg liquidy od Bill'sa. Jestem ciekaw jak długo to potrwa...
Awatar użytkownika
By hrb
#1505238
tjt Ból głowy jest raczej objawem przedawkowania nikotyny niż jej niedoboru. Weź pod uwagę nie tylko moc, ale też ilość "przerabianego" liquidu. Twój obecny sprzęt w porównaniu z wcześniej posiadanym volishem, ma się jak BMW do Forda T (tak, tak, mody też są OK, tylko mają pecha do właścicieli) i zużycie liquidu też ma sporo większe. Zmniejsz moce o połowę i sprawdź czy bóle głowy nie ustąpią.
Powodzenia w przejściu na jasną stronę.
Awatar użytkownika
By Rob_cig
#1505258
I ja sądzę, że Twoje bóle głowy to objaw odstawienia analogów. Nie napisałeś ile ich dziennie używałeś (jak mocnym byłeś palaczem).
Nikotyna z analoga wchłania się ZNACZNIE szybciej niż z e-p. Max stężenie uzyskuje w ciągu 5 min z analoga i 25-35 min z e-p. Być może jednak brak ci tego "szybkiego strzału w płuco".

Mam podobny objaw w pracy (przerwa dopiero po 4 godzinach). Już po 2-giej godzinie bez nikosi zaczyna boleć mnie głowa.
Znalazłem na to sposób- od pewnego czasu używam (tylko w pracy) SNUSu i głowa nie boli.

Co to snus? ano google wujek odpowie. Kupić w PL daje się jako kolekcjonerski wyrób.

Po pracy z przyjemnością chmurzę, choć coraz już słabsze i jakby mniej.
Awatar użytkownika
By tjt
#1505292
@hrb @Rob_cig: fakt, zapomniałem wspomnieć o dotychczasowym "spalaniu". Wypalałem paczkę na dobę tj. codziennie mniej więcej w podobnej godzinie kupowałem nową ramkę ulubionych Marlboro Ice Blastów.

Ból głowy jest bardziej z tych ciśnieniowych czyli dopóki się mocno nie ruszam to jest w miarę ok ale jak tylko np. się pochylę czy wykonam jakiś szybki ruch to czuję bardziej intensywne kłucie. Nie jest jakiś mega mocny natomiast po prostu przeszkadza i powoduje dyskomfort. Obecnie zalewam tylko 6mg liquidy lub mieszam 6 z 12 (sama 12 jest dla mnie za mocna). Ból lub uczucie ciężkości głowy pojawia się także rano w momencie wstawania czyli w chwilach w których nikotyny w organizmie teoretycznie powinno być najmniej. Czasami mam wrażenie, że e-dymienie lekko ten ból uśmierza.


Chyba zrobię tak: narazie kontynuuję vapowanie jak dotychczas i jeśli w ciągu następnego tygodnia nie przejdzie to skontaktuję się z lekarzem. Opcje typu "spalę analoga i sprawdzę jak pójdzie" odpadają bo nie chcę mieć już zwykłego papierosa w ustach. Nie chcę i nie czuję takiej potrzeby.
Awatar użytkownika
By zapominajka
#1505380
Ja mam uczucie ciężkości codziennie rano. Pierwszym i najbardziej dokuczliwym jest dźwięk budzika :lol:
A tak na poważnie, to pamiętam, że gdy pierwszy raz odstawiałam analogi to też mnie głowa pobolewła. Nie jakoś mocno, ale jednak. Po ok dwóch tygodniach było już ok.
Awatar użytkownika
By tjt
#1505390
Czyli jakby nie było - odstawienie analogów powoduje oczyszczanie organizmu i konieczność jego ponownego przystosowania do normalnego funkcjonowania po 6 latach trucia.
Awatar użytkownika
By amisiek1969
#1505457
Dużo by pisać o tym, kiedy rzucałem palenie bez e-p. Postaram się ująć to w wielkim skrócie.
Nagłe zasłabnięcia, bóle głowy, rozdrażnienie.
Po konsultacji z lekarzem i przeprowadzeniu wielu badań usłyszałem od niego następujące słowa: Pan nie może tak natychmiast rzucić palenia, bo w pana przypadku grozi to śmiercią z powodu szoku dla organizmu spowodowanego odstawieniem papierosów. Wtedy zacząłem palić ponownie i wszystkie dolegliwości natychmiast ustąpiły.
Gdy przesiadłem się na e-palenie, po pewnym czasie zacząłem odczuwać dość silne bóle w klatce piersiowej. Po kolejnych badaniach i rozmowach z lekarzem okazało się, że jest to skutek odstawienia analogów. Bóle z biegiem czasu występowały co raz żadziej, aż po około 3-ch miesiącach ustąpiły całkowicie.

________________
Tapa tapa z es piątki.
Awatar użytkownika
By amisiek1969
#1505490
To nie chodzi o czas palenia, chociaż wtedy paliłem ponad 20 lat, a o zachowanie organizmu w przypadku takiej zmiany. Należę do nielicznej grupy ludzi, gdzie drastyczne zmiany, nie tylko palenie, ale również nagła zmiana diety prowadzi do szoku. Muszę się dość mocno pilnować.

________________
Tapa tapa z es piątki.
By laqum
#1512478
Chyba czas dodać nowy wpis do moich poprzednich wypocin. Jednak stwierdziłe, że lepiej będzie jak napisze nowy post, ponieważ przekaże nowym osobom pewną wskazówkę.

Ostatnio opisywałem problemy z serduchem. Byłem u kardiologa w Szczecinie i mimo idealnych wyników serca miewam dalej lęki. Jednak potrafię je kontrolować. Jedyny minus to to, że bywają poranki kiedy mam ochote umrzeć. Jednak zrobiłem sobie terapie, ponieważ bardzo ciężko było mi utrzymać normalne funkcjonowanie, więc wróciłem do palenia (2-3 fajki dziennie w rownych odstepach). Nie potrafie samemu zapanowac nad dusznosciami i problemem z brakiem powietrza w plucach. Napedza to mysli "a moze ja mam raka pluc". (Mam zamiar wybrac sie na przeswietlenie pluc). Jednak szukajac w google podobnych objawow znalazlem mase ludzi z podobnymi odczuciami. Troche mnie to uspokoilo. Z dusznosciami radze sobie e-papierosem. Nie wiem, jakos na mnie on dziala. Zauwazylem, ze jak skupiam sie na czyms (w tym przypadku na dymku) to przestaja mnie lapac problemy z oddychaniem. Jednak bywa tez tak, ze nawet po 2-3 godzinach drzemki czuje sie jak kupa. Bola mnie miesnie nog i rak, czasem zakuje mnie w plucach. Jednak wiem, ze to wszystko od nerwicy i to, ze jestem strasznie spiety.

Sorry za brak polskich znakow, ale pisze z telefonu.

Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
By lelek6
#1512723
Kolego @laqum, kiedy czytam co piszesz, to włos mi się jeży na głowie. Nie zdawałem sobie sprawy, że odstawienie analogów może mieć tak masakryczne skutki, zwłaszcza, że moja historia jest zupełnie przeciwna do Twojej:

32 lata analogów (Sporty, Popularne, Klubowe, Extra Mocne, Caro i do końca palenia Rockety "czterdziestki") w okresie kiedy paliłem 20 sztuk dziennie, mówiłem że "mało palę", bo zwykle bywało 30 - 35
30 listopada 2012 roku kupiłem Volisha z długimi sznurkami, aby spróbować czy mi "podejdzie". Po kilku pierwszych zaciągnięciach, wiedziałem, że "to jest to". W nocy zapaliłem ostatniego, pożegnalnego analoga i od 1 grudnia tylko e-p.
Pierwszym objawem odstawienia było to, że po 4 dniach chmurzenia ze zdziwieniem stwierdziłem, iż przespałem całą noc, bo nie obudził mnie własny kaszel. Od początku byłem bardzo silnie zmotywowany do rzucenia analogów i ten brak kaszlu jeszcze bardziej nastawił mnie pozytywnie. Samopoczucie, zwłaszcza psychiczne, poszybowało w gorę. Po dwóch tygodniach zacząłem odczuwać smaki a zwłaszcza zapachy. To był dla mnie szok i nowość po tylu latach. To jeszcze bardziej zwiększyło motywację i poprawiło samopoczucie, tym bardziej, że w końcu poczułem jak cuchnie dym papierosowy i sami palacze. Wtedy już wiedziałem, że nigdy (i mówię to z całą stanowczością) nie wrócę do analogów. Ten zapach dla mnie jest tak odrażający, że wolałbym siedzieć pól godziny w szambie, niż 1 minutę w palarni :)
Nie chcę popadać w patos, ale świat wypiękniał :) Budziłem się rano z uczuciem jakby mi ktoś zdjął z barków ogromny ciężar. Aż chciało się wstać i iść do pracy. Wszyscy wokół zauważyli zmiany w moim zachowaniu, a ja odpowiadałem, że tylko rzuciłem palenie... :)

Ciśnienie w końcu wróciło do normy, podczas badania pielęgniarki przestały stukać nerwowo w przyrząd lub powtarzać pomiar innym egzemplarzem, myśląc że ten jest zepsuty :) Nie do opisania była ta lekkość i głębokość oddechu. I ten spokój psychiczny, brak przymusu...

Kolejną zmianę zauważyłem w drugim miesiącu niepalenia. Jako, że pasjami lubię chodzić po górach, niezależnie od pory roku, w styczniu nie odmówiłem sobie i w wolny weekend "wskoczyłem" na Śnieżnik. Za czasów palenia, po drodze na szczyt 3 razy umierałem, serce mało nie wyskoczyło z piersi, a płuca ciągnąłem za sobą po kamieniach. Tym razem wszedłem bez przystanku, tętno i oddech ledwie lekko przyśpieszone. Wróciłem do domu przeszczęśliwy. Motywacja i samopoczucie sięgnęły zenitu.

Rozmawiałem z kolegą lekarzem, opowiedziałem o zmianach we mnie. Powiedział, że owszem takie zmiany są jak najbardziej naturalne, ale wyraził zdziwienie, że tak szybko następują. Myślę, że sporą rolę odgrywa tu nastawienie i motywacja. Ja naprawdę bardzo chciałem rzucić palenie.
Za kilkanaście dni minie 3 lata bez analogów. Wszyscy mówią i sam to czuję, że jestem innym człowiekiem. Takim bardziej pozytywnie nastawionym do życia i ludzi.

Ze śmiesznych spraw, to to, że w pierwszym półroczu niepalenia, kilka razy śniło mi się, że przypalam papierosa :) Ale tylko przypalam i natychmiast wyrzucam, bo "przecież ty nie palisz" :) Strasznie wściekły bylem w tych snach, że sięgnąłem po analoga, i po przebudzeniu równie wściekły, że w ogóle mi się takie coś przyśniło :)

Naprawdę współczuję Ci i życzę Ci aby Twoje problemy skończyły się jak najszybciej.

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
By hrb
#1512748
Kolego @lelek6 bardzo ładnie opisałeś, świetnie się czyta. Co mogę dodać? Chyba tyle, że ja mimo nieco krótszego stażu w analogach ("tylko" 25 lat) "zdrowiałem" podobnie szybko i wszelkie odczucia i przemyślenia o analogach, o ich smrodzie i wpływie na zdrowie miałem bardzo podobne. I mógłbym niemal to samo napisać, z tym że ja nie odważyłem się jeszcze iść w góry. Niemniej jak zastanowię się jak teraz chodzi mi się po schodach, że zdarza mi się podbiec do autobusu i go dogonić... Cóż. Chyba trzeba się odważyć, bo najwyraźniej jednak mam szansę zadziwić samego siebie. Do zobaczenia więc na szlaku.
A co do tego, co pisał @laqum...
Cóż... Jakieś takie to wszystko wydaje mi się dziwne. Nie chciałem tego komentować, bo dla mnie to trolling, nie chciałem karmić... To wygląda niemal jak post pisany na zamówienie MZ pod implementację dyrektywy tytoniowej :( Niemniej, jeśli rzeczywiście jest tak jak piszesz, to serdecznie Ci współczuję. To znaczy, że coś jest mocno nie tak. Twoja reakcja na e-p jest całkowicie odwrotna do tego, co być powinno. To tak, jakbyś napisał, że zimna woda spowodowała oparzenia...
Znajdź mądrego lekarza, mądrego na tyle, że nie będzie całego zła dostrzegał w e-p, a takiego który będzie chciał znaleźć inne, rzeczywiste powody. Być może Twoje objawy są skutkiem samooczyszczania organizmu, być może jesteś uczulony na coś z liquidu, być może coś ze zdrowiem, coś co było maskowane "znieczulającym" działaniem analogów, coś co po ich odstawieniu ujawnia się ze zdwojoną siłą. Bo trzeba Ci wiedzieć, że analogi nie tylko sprzyjają powstawaniu chorób, ale też często wiele objawów ukrywają, blokują sygnały ostrzegające i mogące sugerować, że "coś jest chore" i zmniejszają odruchy obronne organizmu. To nie e-p są winne...
By laqum
#1513239
Może faktycznie dziwnie wyglada to, ale ja rzucam w trakcie studiow papierosy. Nie pisalem nigdzie, ze taki efekt mialem po elektroniku. Mowilem, ze przez moja nerwice mialem takie wrazenie.

Niestety dostalem diagnoze i okazalo sie, ze to nerwica, ktora powstala przez rzucenie papierosow w zlym momencie. Moje srodowisko na akademii morskiej jest ciezkie. Chodzi mi o nauke i parcie przez wykladowcow. Jednak teraz potrafie nad tym panowac to znaczy, kiedo dostaje wysokiego tetna i dziwnych mysli plus problemow oddechowych biore leki wylacznie na bazie melisy i chmielu (btw. po piwku momentalnie mijaja objawy nerwicy :) ).

Jedynie co jest skutkiem rzucenia palenoa jest bol w plucach, poniewaz organizm oczyszcza je plus zwiazki smoliste czyt. toksyczne zaczynaja dzialac. Lekarz zalecil mi bieg i cwiczenia oddechowe (na kucka z wyprostowanymi plecami pelny wdech i stopniowe wypuszczanie powietrza). Papierosy sa tylko na ciezkie chwile palone, ale staram sie bardziej lapac za elektryka, bo on w pewny sposob sprawia, ze lepiej sie czuje. Lekarz sam nie popiera przyjmowania nikotyny w takiej postaci w tym stanie. Jednak jest odwrotnie.

Tak czy siak, w zlym momencie zdecydowalem sie na rzucenie. :)
Awatar użytkownika
By hrb
#1513333
Na rzucenie palenia każdy moment jest dobry. Czasem tylko ten moment jest trudniejszy :)
A jeśli czasem musisz złapać za papierosa, złap za tego mniej szkodliwego - elektrycznego.
By laqum
#1513453
W sumie znalazlem zloty srodek. Wczwsniej palilem 6, teraz wlalem sobie z racji braku jej 11 , po 5 minutach palenia doznalem ukojenia, moge sie skupic na wykladach. Dodatkowo dalem nowa grzalke i mam wrazenie, ze lepiej przyjmuje nikotyne. Dusznosci dalej mam, ale nie sa juz tak meczace jak wczesniej. Jednak analogi dalej trzymam w torbie.
Na dodatek po wczorajszym bieganiu wieczorem po Wałach Chrobrego czulem sie jak uwolniony. Chyba jednak przy rzucaniu papierosow nalezy pamietac o odpowiednim ruchu. Dzieki niemu nie czuje sie az tak efektow ubocznych. A glod nikotynowy i wszelkie problemy cisnieniowe nalezy regulowac e-p. Oczywiscie z glowa bo mozna zrobic sobie kuku nim przy szczeniackim uzytkowaniu.

Mam nadzieje , ze to wszystko zaczyna sie normowac i bede mogl napisac tutaj tylko o efekcie juz po calkowitym rzuceniu palenia. :)
Awatar użytkownika
By hrb
#1513480
I tak trzymaj *GOOD* Powodzenia i nie daj się. Twardym trza być, nie miętkim :)
I rzeczywiście, wraz z zabrudzeniem grzałki spada jej "wydajność" nikotynowa. Przynajmniej ja też tak to odbierałem - zaczynało brakować mi nikotyny, nie mogłem się "napalić" - wymiana grzałki i znów OK. Dodatkowo zużyta grzałka powoduje u mnie "dyskomfort trawienny". I te objawy pojawiają się już, gdy grzałka niby nie jest jeszcze jakoś mocno brudna. Chmura, smak jeszcze całkiem OK, a pojawia się niedobór nikotyny i "jazdy w żołądku".
Awatar użytkownika
By Vaneheim
#1513496
Proszę przeczytajcie jeszcze raz tytuł tematu.
Rzucanie palenia (bez e-p), skutki uboczne. BEZ E-P !
Przecież to ręce opadają
laqum pisze:W sumie znalazlem zloty srodek. Wczwsniej palilem 6, teraz wlalem sobie z racji braku jej 11 , po 5 minutach palenia doznalem ukojenia, moge sie skupic na wykladach. Dodatkowo dalem nowa grzalke i mam wrazenie, ze lepiej przyjmuje nikotyne. Dusznosci dalej mam, ale nie sa juz tak meczace jak wczesniej. Jednak analogi dalej trzymam w torbie.
Na dodatek po wczorajszym bieganiu wieczorem po Wałach Chrobrego czulem sie jak uwolniony. Chyba jednak przy rzucaniu papierosow nalezy pamietac o odpowiednim ruchu. Dzieki niemu nie czuje sie az tak efektow ubocznych. A glod nikotynowy i wszelkie problemy cisnieniowe nalezy regulowac e-p. Oczywiscie z glowa bo mozna zrobic sobie kuku nim przy szczeniackim uzytkowaniu.

Mam nadzieje , ze to wszystko zaczyna sie normowac i bede mogl napisac tutaj tylko o efekcie juz po calkowitym rzuceniu palenia. :)
Awatar użytkownika
By Mutango
#1513524
Pisałem już prawie rok temu:
Mutango pisze:Proponuję żeby moderator zamknął ten temat. Bo temat już dawno stracił sens. Tzn nikt nie pisze tutaj na temat!
Celem tematu było, aby pisali o swoich skutkach ubocznych ludzie, którzy rzucają lub rzucali palenie bez e-p. Po to mieli pisać, żebyśmy mogli sobie porównać ich skutki uboczne, z naszymi skutkami ubocznymi. Żebyśmy mogli zidentyfikować skutki porzucenia nałogu, i odróżnić je od skutów zmiany nałogu.
Ale choćbyśmy to pisali wielkimi, grubymi literami.. na czerwono, zielono i niebiesko... to i tak (prawie) nikt tego nie rozumie.
Bez e-p
Bez e-p
Bez e-p
Awatar użytkownika
By hrb
#1513545
Może nie od razu zamykać... W końcu co jakiś czas, ktoś trafia w temat (mnie się kiedyś też udało :) )
Ale żeby nie było, że znów nie na temat...
Rzucałem bez e-p i oprócz nerwicy, nadwrażliwości, omdleń, rozwolnień, jakichś stanów lękowych, palpitacji serca itp. najważniejszym skutkiem ubocznym było, że bez e-p nigdy mi się nie udało...
Bez e-p rzucałem, z e-p rzuciłem :)
By mmm9290
#1552218
Jestem dopiero na etapie odstawiania analogów, bo jutro minie dopiero tydzień od ostatniego analoga. Pomaga mi w tym Desmoxan i e-p, ale od samego początku liquidy 0mg. Jak na razie nie dokucza mi ani jeden z nieprzyjemnych objawów.
By misiekthcteam
#1552664
Desmoxan to straszna trucizna, każdemu odradzam tego brac. Znam 3 osoby które próbowały, po kuracji nie paliły miesiąc dwa i znowu jadą z analogami, ja już 2 lata prawie nie palę, szybko zszedłem z 18 na 11 i na 6mg teraz raz 0 czasem 6mg. Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu na rzucenie mimo że ja wcale bardzo nie chciałem to jakoś tak przestały analogi smakowac.
By mmm9290
#1553382
misiekthcteam pisze:Desmoxan to straszna trucizna, każdemu odradzam tego brac. Znam 3 osoby które próbowały, po kuracji nie paliły miesiąc dwa i znowu jadą z analogami, ja już 2 lata prawie nie palę, szybko zszedłem z 18 na 11 i na 6mg teraz raz 0 czasem 6mg. Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu na rzucenie mimo że ja wcale bardzo nie chciałem to jakoś tak przestały analogi smakowac.


Gratuluję rzucenia palenia! :beer:
Co to Desmoxanu, dla mnie jest jasne, że jeśli chodzi o truciznę, to 20 analogów dziennie > Desmoxan. Gdybym może mogła chmurzyć również przed biurkiem w pracy, to jeszcze bym redukowała zawartość nikotyny w liquidzie. Wg mnie Desmoxan bardzo dobrze redukuje głód nikotynowy, tylko tyle.
Awatar użytkownika
By Mutango
#1553405
mmm9290 pisze:Co to Desmoxanu, dla mnie jest jasne, że jeśli chodzi o truciznę, to 20 analogów dziennie > Desmoxan.

W desmoxanie głód nikotynowy ogranicza się w ten sposób, że nikotyna zostaje zastąpiona przez cytyzynę. Cytyzyna jest gorszym świństwem niż nikotyna, tyle że ma jedną zaletę: nie uzależnia. No ale cóż z tego, że nie uzależnia, skoro świństwo jest na tyle trujące, że nie można go brać dłużej niż przez miesiąc. Potem trzeba zrobić przerwę (bodajże co najmniej pół roku) żeby odtruć organizm. No i co teraz? Czy po tej miesięcznej "kuracji" palacz przestał być palaczem? Czy już go nie będzie ciągnąć do nikotyny. Na cytyzynę dostał szlaban na pół roku. Czy wytrzyma?...
  • 1
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Pochwalcie się zabawkami:) http://i42.tin[…]

Witam mam pewien problem z zasilaniem a mianowicie[…]

WItam. Przedstawię Wam jak poradziłem sobie z cie[…]

Tym problemem jest właśnie albo atomizer albo batk[…]

UWAGA! Na blogu Starego Chemika BARDZO WAŻNE informacje! Dotyczą zdrowia i życia.