EPF
Zdrowotne aspekty e-palenia.
Awatar użytkownika
By GaleriaPapierosów
#836347
Ja od momentu rozpoczęcia przygody z e-paleniem przebyłem drogę od 18mg do 6mg z przygodami z 3mg i 0mg. Wystarczy tylko chęć zmiany i czas. Po "wejściu" na 6mg dziennie wyparowywało nawet 6ml liquidu. Teraz już normalnie ok. 2ml.
Awatar użytkownika
By krzych.s
#849973
Zadziwiające historie (te z przejścia analog->digital).

Ja paliłem 20 dziennie (pakę) mocnych. Pewnego dnia kiedy stwierdziłem, że podejrzanie często gardło mnie boli, zamieniłem mocne Camele na słabe (niebieskie). Ciężko było się przestawić, ale dla chcącego wykonalne w dwa tygodnie (na początku pali się więcej, po dwóch tygodniach tyle co mocnych).

Z e-papierosem było inaczej. Paliłem już niebieskie od pół roku, a e-papieros dawał tyle co nic, za to nikotyny aż za dużo (kopanie po gardle czterema tysiącami substancji szkodliwych jest nie do zastąpienia przez e-papierosa). Musiałem przyzwyczaić gardło i mózg do nowych odczuć. Zeszło mi tydzień. Pod koniec tygodnia już tylko rano "kopałem" gardło analogami (dwa, trzy jeszcze przed wyjściem z domu). W ciągu dnia ani jednego. Czasem, rzadko, wieczorem jeden.

Po tygodniu hybrydowego palenia, odstawiłem analogi. Po tygodniu palenia wyłącznie digitali, zapaliłem analoga, żeby zobaczyć czy mi tego nadal potrzeba, bo umysł roił sobie takie wizje, że jak nie zapalę to mnie zje - więc zapaliłem, poczułem ohydny smak i powiedziałem umysłowi, żeby spadał na drzewo wyrzucając calaka po jednym machu.

Od tamtej pory nie palę analogów. Nie mam żadnych durnych objawów. Nie mam bólu gardła. Nie mam problemów. Trochę tylko wydaję na sprzęt, bo mi się zabawa spodobała (niestety :P). Ale dzięki forum, nie wydałem na byle co i to jest ważne.
Awatar użytkownika
By rotos
#850483
W zasadzie od dłuiższego czasu śmierdziele mało mi smakowały. Paliłem 36-37 lat, to co teraz sprzątają w wagonach po przewozie tytoniu to masakra. Nie będę chwalił ale dawno temu (bajka dobra) nawet w tym kraju papierosy odpowiadały gatunkom - nazwom na opakowaniu. Gitanesy to porządny kop, Camel perfumka z tytoniem, caro porządny tytoń bez dodatków. pierwsze marlboro były mocno zbliżone do tego co powinno być. A od kilku lat co paczka to inny smrodek, całkowity brak powtarzalności, zmiany smaków. Chyba że to już mój organizm miał dosyć i tak to bjawiał. Natomiast próby rzucenia wcześniej kończyły sie niepowodzeniem, nawyk robienia czegoś z rękami i jednak organizm domagał sie jakichś związków. Mam wrażenie ze nie tyle nikotyny co wielu innych znanych i nieznanych. bardzo szybko nikotyna zeszła u mnie do 4mg.
Epetek , generalnie od początku mi smakował. Odczuwałem skutki wdychania glikolu, musiałem zmienić nawyki palenia. odrzucało mnie od tytoniówek. Dłuższy czas tylko smakowe, owocowe. Teraz chętnie tytoniówki ale nie typową popielniczkę a delikatny tytoń z ciekawym tłem. Dla mnie liderem jest Atomos. Tzw przedawkowanie nikotyny nie zawsze jest przedawkowaniem tego związku. Podobne działanie w moim przypadku ma glikol, sprawdzone w pewnym okresie na bazach 0mg i 12mg. Pomogło zrobienie samorób 50/50%.przy okazji poszukiwań co mi przeszkadza błyskawicznie zlazłem z 18mg na 4mg obecnie.
By MrLewerence
#863060
Jestem podobnego zdania jak przedmowca, dzisiejsze papierosy to nie to samo co nawet 10 lat temu. Klubowe, caro czy marlboro to był zapach, smak i aromat tytoniu. paliwem długo, do dziś z łezką w oku wspominam jak smakowały sporty. rzucanie analogowe w moim przypadku to walka z ogromnym apetytem, nerwami. moja żona od razu zauważyła kiedy brakowało papierosa. przejście na e-papierosy pozwoliło na rzucenie analogow z dnia na dzień.

ojciec mój palił ponad 40 lat, rzucił z dnia na dzień bez żadnych problemów.
Awatar użytkownika
By dbuba
#878515
Jak byłam w ciąży baaardzo chciałam rzucić. I nawet kilka dni żyłam bez fajek. Poszłam do lekarza a ten jak mnie zobaczył to złapał się za głowę i powiedział, że lepiej zapalić do 5 analogów dziennie niż tak stresować dziecko. Trzęsłam się, denerwowałam wszystkim, mało nie pogryzłam całego świata wkoło. Szybko mijało jak tylko zapaliłam. Tak, że w ciąży też paliłam, ograniczając tylko drastycznie ilości. Szkoda, że nie było wtedy e-p.
Awatar użytkownika
By makrst
#878629
Wszystko siedzi w głowie. Trzeba tylko chcieć i to jest podstawa.
Po 33 latach palenia przeszedłem na e-papierosa i trwam bez analogów przez prawie rok. Nie zapaliłem nawet jednego śmierdziela. Skutków ubocznych brak. No chyba że skutkiem ubocznym nazwiemy 200 zł miesięcznie pozostających w kieszeni. Od 2 miesięcy palę liguid 0mg i przymierzam się do rzucenia e-palenia również.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości tym co chcą rzucić nałóg.
Awatar użytkownika
By Mutango
#878634
makrst pisze:Wszystko siedzi w głowie. Trzeba tylko chcieć i to jest podstawa.
Po 33 latach palenia przeszedłem na e-papierosa i trwam bez analogów przez prawie rok.

No to trafiłeś na zły wątek. Bo tutaj opowiadamy o skutkach ubocznych jakie przeżywaliśmy, kiedy próbowaliśmy rzucić palenie bez e-p!
Awatar użytkownika
By makrst
#878642
Mutango pisze:
makrst pisze:Wszystko siedzi w głowie. Trzeba tylko chcieć i to jest podstawa.
Po 33 latach palenia przeszedłem na e-papierosa i trwam bez analogów przez prawie rok.

No to trafiłeś na zły wątek. Bo tutaj opowiadamy o skutkach ubocznych jakie przeżywaliśmy, kiedy próbowaliśmy rzucić palenie bez e-p!


Fakt. Sorki za brak ogarnięcia w temacie :)
Awatar użytkownika
By Venirto
#901092
Miesiąc temu pomyślałem po prawie 7 latach palenia (paliłem od 15 roku życia nałogowo) pomyślałem o rzuceniu analogów przez przejście na e-peta (system 2lata na zejście do 0mg). W przerwie między wykładami przeszedłem się na stoisko w pasażu grunwaldzim i zobaczyłem przeceniony zestaw z 350 na 250(wystawowy) volisha 2013 2xego3 + 2 klirki. Dziś, po ponad 4 tygodniach wapowania stwierdzam, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Teraz wiem, że mogłem za te pieniądze mieć lepszy zestaw, ale skoro po miesiącu nic nie szwankuje i tylko dolewam płyny do baniaczka, to nie żałuję.
Początkowe skutki uboczne przez pierwsze 2 dni były spowodowane przyzwyczajaniem się do e-p.
Gryzące w gardło(wina za mocnego i szajsowatego lq 18mg) i brak smaku analoga.
Poza tym nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych do dnia dzisiejszego.

Przy rzucaniu analogów normalnymi sposobami występowały duszności , 0 koncentracji ,oraz przyspieszenie wskazówki na wadze lepsze niż w Porshe...
Ostatnio zmieniony 09 lis 2013, 20:48 przez Venirto, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
By elwa
#901098
Pozwolę sobie przytoczyć post StaregoChemika
StaryChemik pisze:Nie gniewajcie się ludzie, ale może warto czytać ze zrozumieniem tytuł wątku.
Tutaj jest o rzucaniu analogów BEZ udziału e-fajek. Bez - ohne - without.


Czytajcie ze zrozumieniem:)
Awatar użytkownika
By Mutango
#901585
elwa pisze:Czytajcie ze zrozumieniem:)
Ja też jestem przerażony. Jaka przyszłość czeka ten kraj? Niby wszyscy umieją czytać, a mało kto rozumie to co czyta. To też jest analfabetyzm! Już niemal co drugi post przypominamy, że tutaj się nie pisze o rzucaniu z e-papierosami, a i tak co drugi post ktoś pisze o e-papierosach, chociaż jest milion innych tematów, w których można o tym napisać.
Awatar użytkownika
By pablo3z
#908450
Co prawda nie paliłem analogów tak długo jak niektórzy szanowni forumowicze, jednak przez te dobre 6 lat ciągnąłem po paczce dziennie czerwonych (marlboro, lucky strike, camele (żółte)). Zacząłem od razu z czerwonymi i jak paliłem paczkę dziennie, tak zostało przez 5 lat. W ostatnim roku już wychodziło ponad paczkę i zbliżało się do 1,5 paczki dziennie. Po tych 5 latach zrobiłem sobie przerwe, chciałem sprawdzić czy dam radę - nawet jako wspomaganie założyłem się z kumplem że 2 miesiące nie tkne. I nie tknąłem. Z tego co zauważyłem to najgorsze jest pierwsze 2-4 dni, kiedy to chce sie jarać jak cholera i w stresowych sytuacjach myśli się tylko o tym żeby zakurzyć. Co prawda u mnie utrzymywało się to przez ok 2 tygodnie, jednak po tych 4 dniach ciśnienie było już dużo słabsze. Głowa mnie jakoś nie bolała ale na prawde myślałem tylko o jaraniu i nie czułem się najlepiej. Jakiś taki osłabiony, jakby mi czegoś bardzo mocno brakowało. Zwiększył mi się apetyt i ciągle memłałem coś w ręce - a to klucze, a to długopis. Natomiast tak po 2ch tygodniach mniej więcej powoli zaczęło się robić okej. Nawet w pewnym momencie, chyba w ostatnim tygodniu pierwszego miesiąca, wstałem z łóżka szczęśliwy że nie musze palić, że mnie to nie ciągnie. I tak sobie "wmawiałem", było to pozytywne, czułem się przez to lepiej i jakoś tak "wolny". Co jakiś czas miałem chętke, najgorzej było z kumplami na piwie kiedy to nie pociągnięcie kosztowało mnie na prawde sporo. Co do objawów fizycznych to złapał mnie okropny kaszel, chyba odksztuszałem to całe g*** z płuc, ale szarpało jakbym miał anginę. Ale to też potrwało tylko troche. No i pewnie bym nie palił ale skusiłem się po tych 2ch miesiącach na tego "jednego".... i zgadnijcie co było dalej :P
Awatar użytkownika
By Akita
#908493
A ja napiszę króciutko każda moja próba rzucenia analoga bez e-p kończyła się na niczym a przy tym bez kija do mnie nie było można podejść *BOMBA* no i najgorsze to brak analoga powodował przybieranie na wadze w zastraszającym tempie :O
Wielka chwała dla tego co wymyślił e-p :)
By marlboromen
#913799
krysia pisze:No właśnie i tu mam problem. Czy jestem hybrydą czy nie? Zdarzyło mi się przy alkoholu, szczególnie w święta zajarać analoga. Mam straszne wyrzuty sumienia i sama nie wiem czy jestem hybrydą czy nie.
A jeżeli chodzi o skutki uboczne... Coś ostatnio więcej chce mi się jeść.


No właśnie tego się boję, ja tyję jak tylko odstawiam na 3 dni analoga, wydaje mi się ze pochłaniam wszystko żeby tylko rączki miały robotę, może to bardziej chodzi o zajęcie się rękami?
By Pik75
#917438
Jeżeli ktoś ma silne zaparcie to nie ma problemu. Gorzej jak ktoś właśnie chce rzucić i nie wie co z sobą zrobić. Podobnie miałem bo cechuję się słabym zaparciem :D Żeby nie jeść za każdym razem gdy dopadał mnie wtedy głód zacząłem szukać sobie jakiegoś zajęcia tylko żeby odciągnąć moją uwagę od tego i problem rozwiązywał się wtedy sam ;p
Awatar użytkownika
By Krasnal45
#917975
Pik75 pisze:Jeżeli ktoś ma silne zaparcie to nie ma problemu. Gorzej jak ktoś właśnie chce rzucić i nie wie co z sobą zrobić. Podobnie miałem bo cechuję się słabym zaparciem :D Żeby nie jeść za każdym razem gdy dopadał mnie wtedy głód zacząłem szukać sobie jakiegoś zajęcia tylko żeby odciągnąć moją uwagę od tego i problem rozwiązywał się wtedy sam ;p

Pik75 pisze:Witam wszystkich forumowiczów :)
Od jakiegoś czasu zaczałem palić e-papierosy i dlatego zawitałem na forum na dłużej :) Ze zwykłymi nie miałem do czynienia xD

Powiedz mi przyjacielu Pik75, jak te dwa twoje posty mają się do siebie??? Raz twierdzisz że nie paliłeś, na drugi dzień piszesz co innego...... rozdwojenie jaźni??? :mrgreen: Coś Ty zalewasz :wink: To nie forum do szpanowania, pomyliłeś adresy.
By Bolt65
#917995
Dziś ogłaszam pełen sukces w terapi anty anologowej. Piąty dzień bez nawet jednego śmierdziela mimo ciągłego nagabywania ludzi z pracy. Ponadto odkryłem smaczek liquidu który pieści moje podniebienie, nareszcie nie muszę brać 2 łyczków mocnej gorzkiej kawy kiedy brak mi goryczy analoga. Pierwszy raz czuje pełną wolność od analoga, na nowo odkryłem smaki i zapachy...i co dziwne, każdy palacz śmierdzi mi z kilku metrów co kiedyś było nie do pomyślenia.
Awatar użytkownika
By Mutango
#918488
Bolt65 pisze:Ponadto odkryłem smaczek liquidu który pieści moje podniebienie.

Skoro wątek jest dla tych co opisują rzucanie palenia bez użycia e-p, to powiedz mi Kolego, co ty robisz z tym liquidem? Pijesz go? :shock:
By majorka36
#934708
Naprawdę macie takie objawy? Ja miałam takie jak rzucałam całkowicie palenie, ale jak przechodziłam na e-papirosa to nic mnie nie męczy. No może trochę poranny kaszel ale to podobno dobrze bo tzn że drogi oddechowe się oczyszczają.
By daggga28
#935522
Mój rekord bez papierosa to miesiąc. Ale stres w pracy mnie "zjadł" i wróciłam. Później jeszcze próbowałam, ale kiepsko mi to idzie. Poza nerwowością nie miałam chyba żadnych skutków ubocznych rzucania. Być może za krótko żeby stwierdzić.
By skajter
#935807
czytam wpisy od dłuższego czasu i w końcu postanowiłem coś napisać...

e-papieros kupiony ro temu dość przypadkowo (nie paliłem hybrydowo) potem jak każdy zakupy sprzętu, szukanie nowości no ale nie o tym, w każdym razie jak ktoś pali analoga na powietrzu nie przeszkadza mi to natomiast jak jestem z kimś w zamkniętym pomieszczeniu czuję co tu się bawić w dyplomację smród analoga, muszę potem wietrzyć ubranie i ciągle mam wrażenie, że smród wszedł w ubranie (a paliłem ponad 20 lat), powiem tak nie ciągnie mnie to papierosów, uważam, że e papieros to świetny pomysł ale z tym wietrzeniem ubrania jakoś dziwnie się czuję...
By kojocik
#946648
Najwięcej bez papierosa wytrzymałem 9 miesięcy. Później okresy bez fajki to ok. miesiąca. Skutki? Nerwy. Byle powód był dobry do kłótni. Po e fajce problem znikł
By MrJansio
#949314
Przede wszystkim - witam wszystkich.
Nowy, na razie hybrydowy. Z planem odstawienia wszystkiego stopniowo do zera, w skończonym czasie :)

Rzucanie palenia bez e-fajki? Mam za sobą trzy poważne próby.
Objawy? Potężna "ssawa" w płucach, "lekka" obsesja na punkcie fajki, zaburzenia w układzie trawiennym, zobojętnienie na jakiekolwiek przyjemne strony życia. W ogóle takie jakieś "spłaszczenie" emocji, poza łatwością wpadania w rozdrażnienie.
I rzecz chyba najbardziej nieprzyjemna dla mnie. Dziwna łatwość w zamienianie się w "drobnego oszusta". Przecież ta paczka w biurku, kupiłem ją po to, żeby czuć się bezpiecznie...w gruncie rzeczy, 19...18 fajek też da mi poczucie bezpieczeństwa, spalę jednego ale na tym koniec.
Zwyczajnie nie przechodzę okresu silnych, początkowych objawów abstynenckich.
Próbowałem z prochami - miesięczna kuracja...jak łatwo było nie palić, będąc pod wpływem tych wynalazków. Prawie tak samo, jak łatwo i bez namysłu kupuje się paczkę fajek następnego dnia po zakończeniu kuracji. Wręcz bezwiednie, w końcu robię to od 22 lat, codziennie :)

To uzależnienie. Mam wrażenie, że trudniej uzależniają się osoby mniej wrażliwe na "czynnik nagrody", i łatwiej przychodzi im rzucanie. Taka obserwacja - być może całkowicie fałszywa, oczywiście. Ale chyba najtrudniej hedonistom-wrażliwcom, najłatwiej typom "pobieżnie i hop na następny kwiatek".

Ale mniejsza o moje personalne spostrzeżenia. W e-fajce upatruję wielką szansę dla siebie, stopniowo zmniejszam ilość tytoniu na rzecz liquidu, to wręcz rewolucja.
Nie zamierzam palić e-papierosa na zawsze. To ma być stopniowo zejście do zera, i do tego będę dążyć.
Rzucanie bez wspomagania...tylko mi nie piszcie o niestosowaniu się do instrukcji w książkach :)

Acha, jeszcze jedno. Jakoś rzadko się o tym mówi, osoby z podwyższonym ryzykiem zachorowania na cukrzycę - NIE WOLNO rzucać palenia z dnia na dzień. Wstrząs dla organizmu jest potężnym impulsem do rozwinięcia się cukrzycy. Która zwykle jest diagnozowana kilka lat później - i kto skojarzy to z zafundowaniem organizmowi kilka lat wcześniej takiego hardcore...Dokładnie tak załatwił się mój ojciec. Lekarze często nie mają świadomości istnienia korelacji pomiędzy nagłym rzuceniem palenia a chorobami związanymi z metabolizmem później, czasem lata później.

Skoro się wpakowało w bagno, to trzeba się z niego powoli wyczołgać, nagłe szarpnięcie może urwać głowę. Albo utopić. Tak to widzę. Dlatego e-fajki...to się wydaje czymś, co się nazywa cudownym zrządzeniem losu.

Miesiąc temu 30-40 fajek, obecnie 5-10 + liquid (11-16, ze wskazaniem na 11. Dziwne, z podawanych przeliczników wynika, że powinienem palić 18-24...a jednak są zdecydowanie za mocne dla mnie).
By nalogowiec
#952750
Powyższe skutki uboczne są jak najbardziej trafne. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego czym jest nałóg tytoniowy. Siłą porównywany jest z heroiną ! Tak, uzależnienie fizyczne i psychiczne. O ile odstawienie heroiny jest dość "spektakularne" (tragiczny widok taki narkoman na głodzie) o tyle rzucenie palenia z marszu jest łagodniejsze ale również długotrwałe - nie oszukujmy się, wieloletnie nawyki i "rytuały" (fajka do kawy, w przerwie, w momencie rozdrażnienia na uspokojenie, w drodze do pracy, przed snem i po wstaniu - każdy to zna).
Gumy i plastry są nieskuteczne o czym wiedzą doskonale koncerny tytoniowe (obiło mi się o oczy że sami to wypuścili wiedząc że to nie jest skuteczna terapia, o cenach nie wspomnę :P ) - to pułapka na tych co chcą się wyrwać z nałogu.
Palaczami/nikotynistami jesteśmy już na zawsze (!), tak samo jak alkoholicy pomimo że nie piją to wiedzą że nawet po latach nie mogą sobie pozwolić na kieliszek ! (przypomnijcie sobie jak łatwo i szybko po okresie abstynencji wróciliście do xx fajek dziennie :) )

Natomiast e-papieros jak dla mnie jest mniejszym złem i idealną terapią zastępczą (zapewne zdrowszy!), z możliwością w perspektywie wyeliminowania nikotyny bezboleśnie. Sam jestem zaskoczony jakim cudem to działa ... ale działa :D . Jako zdeklarowany nałogowiec palący 20+/30+ fajek dziennie (czasem 2-3 pod rząd) - z dnia na dzień ograniczyłem się do max 5!!! analogów (ostatni przed snem to niestety rytuał swoisty :( ) ... z perspektywą na całkowitą eliminację analogów (co nawet mnie przy ep nie przeraża specjalnie). Wszelkie potrzeby zaspokojone, czyli: nikotyna dostarczona, ręce zajęte swoim rytuałem, psychologiczna chmurka leci i masuje płuca ! Człowiek sobie spokojnie może żyć bez stresu :)
Myślę że hybrydowe palenie na dłuższą metę jest skazane na porażkę (obecnie te 5 fajek dziennie to już raczej z sentymentu palę i z racji tego że po prostu są pod ręką :P ) ale nie zamierzam robić już zapasów analogów i przejść na e-papierosa kompletnie.

kojocik pisze:Acha, jeszcze jedno. Jakoś rzadko się o tym mówi, osoby z podwyższonym ryzykiem zachorowania na cukrzycę - NIE WOLNO rzucać palenia z dnia na dzień. Wstrząs dla organizmu jest potężnym impulsem do rozwinięcia się cukrzycy. Która zwykle jest diagnozowana kilka lat później - i kto skojarzy to z zafundowaniem organizmowi kilka lat wcześniej takiego hardcore...Dokładnie tak załatwił się mój ojciec. Lekarze często nie mają świadomości istnienia korelacji pomiędzy nagłym rzuceniem palenia a chorobami związanymi z metabolizmem później, czasem lata później.

100% racji, co więcej to jest już dobrze znany fakt w medycynie ! Sami specjaliści nie radzą rzucać z marszu wieloletnim nałogowcom ! Po to są właśnie terapie farmakologiczne (psychotropy itp.) oraz stopniowe ograniczanie.
Awatar użytkownika
By Joe Johnson
#962907
Ja zaś paliłem 10 lat. Okresy były różne. Raz kilka fajek dziennie, czasem zdarzały sie miesiace, że paliłem paczke dziennie i tak na zmiane. Po czasie mysle ze byla to kwestia przepalania organizmu i jego reaktywacji. Zanim rzucilem analogi doszczetnie pamietam, ze moj organizm nie znosil juz papierosow. Mialem "zjazdy" po zapaleniu, zawroty glowy, nagle zmeczenie organizmu, sennosc. Czasem jednak pojawial sie dzien np. w pracy szczegolnie gdzie spalilem 3 pod rzad i bylo ok. Metabolizm straszny(mam problemy z przybraniem masy)- terazsie troszke uspokoil. Lepsze samopoczucie zdecydowanie. Przeszedlem co prawda na epapierosa ale tu tez szok. Myslalem, ze bede potrzebowal mocniejszych dawek a zaczalem od 16 bodajze o podrobie smaku prawdziwego papierosa i od razu przeszedlem na 11 smakowe. Ciezko mi sie palilo smak tytoniu. teraz pufam dla charakterystycznego podgryzenia gardla jak w przypadku analogow, dla chmury, klimatu wieczornego popufania przed filmem czy ksiazka i wrazenia smakowego. Mam przygotowanie jzu liqidy 6mg. Mysle ze bedzie ok. Przeszedlem z analogow 2,5 tyg. temu wiec swieza sytuacja. Do tego czasu zapalilem 2 analogi co prawda. Raz wrocilem do bylej pracy odwiedzic znajomych i oczywiscie mozg zaczal wariowac jak wrocil do miejsca ktore kojarzylo sie z papierosem (przerwa przed budynekiem firmy, wyjscie z tymi samymi znajomymi0 RYTUAL)- skusilem sie. Zdziwilem sie bo myslalem ze bardziej mnie odepchnei tymczasem wjechal dosyc "soft" jakbym to okreslil. Przestraszylem sie, ze bede mial lepsze wspomnienia z fajkami. Drugi raz jak wkurzylem sie na swojego e-fajka kiedy odmowil posluszenstwa na posiadowce, gdzie jak na krotki staz rzucenia analogow dopiero raze sobie z wyjsciami z domu, piwem itd. w sensie nie myslenia o analogu. BBo jak wiadomo najgorzej przy piwku :)

To tak w ramach porownania moich wrazen, moze ktos mial podobne.

Pozdrawiam !


EDIT: Sorry, dopiero teraz zauwazylem, ze mowimy o rzuceniu papierosow bez ep :) Ale mysle ze do porownan i analiz wzgledem siebie post zostawie. Hej
By Darkan
#963932
Rytuały są dla mnie najgorszym elementem nałogu. Osobiście nie odczuwałem nigdy jakiegoś poważnego głodu nikotynowego, ale stanie z rękoma w kieszeni na przerwie w pracy było nie do zniesienia. Naprawdę rozumiem tych, którzy radzą pogryzać słone paluszki przy rzucaniu, żeby dać zajęcie rękom.
Awatar użytkownika
By emilia
#1031498
Rzucałam fajki na sucho kilka razy. Najdłuższa przerwa to prawie rok.
Skutki uboczne?
* wahania nastrojów - od ogromnych nerwów po płacz :D
* tycie! - nie umiałam za cholerę się z tym uporać
* zajadanie głodu nikotynowego (w końcu nic nie bierze się z powietrza)
* kołatanie serca - akcja do 180 - chyba na tle nerwowym
* ciągłe myślenie o fajkach

Od początku roku wapuję i nie mam skutków ubocznych. Na początku razem z e-papierosem wystartowałam ze zdrowszym odżywianiem, by uniknąć skoków wagi. Nie tyję i nie napadam lodówek a dietę trochę odpuściłam po miesiącu. Próbowałam kiedyś diety z całkowitym rzuceniem papierosów i niestety nie pomagało, bo choć tyłam wolniej, to jednak mnie przybywało.
Zawsze miałam tak, że wracając do fajek, wracała mi waga.
Teraz nie wiem co by było, gdyby przestali produkować e-papierosy, bo zapach i smak fajek mnie odrzuca...
By paulvoyt
#1031618
Witam!
Przygodę z papierosami rozpocząłem w 2009 roku, mając przerwę pomiędzy szkołą średnią a studiami. Z własnej głupoty - żadne namowy znajomych, wpływ najbliższych - nic z tych rzeczy, czysta ciekawość, popalanie w samotności na początek. Po kilku miesiącach doszedłem do zamykania dnia jedną paczką - a cała ta sielanka, bzdurne uzasadnianie żeby zagłuszyć poczucie winy, trwała przez następne 4 lata.

Wreszcie podczas poprzednich wakacji (2013 r.) zdecydowałem się rzucić palenie. Obowiązkowo przeczytałem (kilka razy) znaną wam tutaj wszystkim książkę Allena Carra, a ponieważ zdawałem sobie sprawę z trudności nagłego odstawienia fajek, postanowiłem, że do wsparcia swojej idei wykorzystam desmoxan. Zgodnie z zaleceniami p. Allena, nie nastawiałem się psychicznie na wielkie wyzwanie, sojego rodzaju wielką batalię, którą przyjdzie mi toczyć i nowy rozdział w życiu - po prostu chciałem odstawić to g**no, jednocześnie trwając w przekonaniu, że (1) moje życie to nie "życie palacza", a (2) popadnięcie w nałóg to epizod, który może mnie czegoś nauczyć, pod warunkiem, że będę walczył.

Od 1 lipca 2013 roku, pełen nadziei i zapału, rozpocząłem etap rzucania. Zmieniłem nieco tryb życia, z samochodu przesiadłem się na rower, codziennie pokonując ok 15x2 km trasę do pracy i z powrotem. Starałem się zdrowo odżywiać, wpieprzać dużo zieleniny (pietrucha jedzona pękami, sałaty, kalarepy). Żeby stłumić momenty, w których naturalnie wychodziłem zapalić będąc w domu, czytałem książki i starałem się, żeby zawsze mieć pod ręką coś ciekawego. Przetrwałem tak 3 miesiące, walcząc ze sobą, martwiąc się, że czasami nachodzi mnie głód. Efekty?

(1) wzrost apetytu
(2) ...a co za tym idzie, wszyscy wiemy (ok 3-4 kg)
(3) bardziej czułem bicie serca
(4) zwiększone wydzielanie śliny i odkrztuszanie dużej ilości wydzieliny z płuc
(5) bardzo duża ilość "smarków" z nosa ;)
(6) kondycja fizyczna nie do poznania - brak zadyszki;
(7) NAJGORSZY Z Z OBJAWÓW: zaklasyfikowałbym go do działu tych "psychicznych"; to dziwne, ale miewałem dziwne stany świadomości; czułem się jak nie-ja we własnej skórze; czasami myślałem, że dzięki paleniu stworzyłem swoją nową osobowość, której już nigdy nie odzyskam, kiedy je rzucę; w tych momentach łapałem się na nielubieniu samego siebie za to, że nie palę <-- i to mi uświadomiło jaki to [cenzura] nałóg;
(8) wychodząc rano na balkon (ok. godz. 6:00) w końcu czułem taki "pełny" zapach poranka
(9) smak wariował
(10) czułem, że się izoluję od znajomych, którzy - będąc palaczami - nie budzili we mnie żadnej motywacji do trwania w postanowieniu; czasami wręcz jasno dawali do zrozumienia swój brak wiary i dopingu, aż doszedłem do wniosku, że największą radość sprawiłbym im, gdybym zapalił w końcu papierosa; za każdym razem kiedy mówiłem o swoich osiągnięciach w tym towarzystwie, padały oskarżenia, że pewnie jaram po kątach, że to niemożliwe - a to bardzo potrafiło obniżyć moją motywację;
(11) w portfelu miałem zawsze "drobne", z czasem aż sam się dziwiłem, że tyle można zaoszczędzić, zupełnie nie oszczędzając;
(12) początkowo (ok. 1-2 tydz.) były małe problemy z regularnymi wizytami w kiblu, ale błonnik i wysiłek zrobiły swoje potem;
(13) w chwilach jakichś spięć, w pośpiechu, stresie, podczas tremy - moje emocje miały tendencję do samonapędzania i czasami musiałem po prostu odpuścić i kontrolując oddech się uspokoić;
(14) zauważalnie, już po ok 1,5 miesiąca, zwiększyła się moja pojemność płuc
(15)....i wiele, wiele innych

Historia ma jednak smutne zakończenie. Po całym tym czasie, zauważyłem tendencję spadkową jeśli chodzi o głód do fajek, natomiast wzrostową, jeśli chodzi o organizm i komfort życia. Czasami chciałem sobie od tak po prostu zajarać, żeby przypomnieć sobie "JAK TO JEST?" - podręcznikowy przykład, pułapka założona na samego siebie. Przyszedł październik, kolejny rok studiów, głupota nie znająca granic, i poszło: początkowo 2 dziennie, 4, pół paczki, paczka,... kompletnie zapominając o wakacyjnych wnioskach dałem się w to wciągnąć jak dziecko.

Dzisiaj znowu walczę, już od ok miesiąca, ale to inna historia, pod inny wątek, tym razem mając obok siebie e-p. Pozdro! Powodzenia wszystkim życzę!
Awatar użytkownika
By Rob_cig
#1032555
Paliłem 40 lat. Rzucałem kilkakrotnie metodą "cold turkey" głównie. Od miesiąca do nawet 14 miesięcy się udawało.
Ten ostatni rekord okupiony był przez:
-dodatkowe 20 kg wagi
-wzrost, ale także duże skoki ciśnienia
-ogólne osłabienie
-objawy depresji

Objawy powyższe ustąpiły po powrocie do tytoniu i przejściu za zdrową (bo bezzbożową) dietę.
Od prawie 1,5 roku szczęśliwie rzuciłem tytoń na rzecz wapowania płynnej nikotyny w coraz słabszym stężeniu. Papieros mnie odrzuca. Trudno znoszę przebywanie obok palacza.
Awatar użytkownika
By e36ace
#1058108
Knopers93 pisze:No ja wlasnie sie zastanawiam czy sprobowac zapalic analoga czy nie :) taka terapia szokowa najlepsza :D

stuknięte e-fajką ;)

jeśli nie musisz nie próbuj analoga ja z takim próbowaniem rok temu skończyłem paląc śmierdziuchy teraz tego błędu nie popełnię
Awatar użytkownika
By pyskaty
#1062266
Ja kilka razy próbowałem rzucić bez wspomagaczy. Ostatnim razem żona prosiła mnie, bym znów zaczął palić - taki byłem nerwowy i nieznośny. Po 17 dniach z e-p, a po 12 bez analoga stwierdzam, że da się żyć (odpukać w niemalowane, żeby nie zapeszyć).
Awatar użytkownika
By voltman
#1062940
pyskaty pisze:Ja kilka razy próbowałem rzucić bez wspomagaczy. Ostatnim razem żona prosiła mnie, bym znów zaczął palić - taki byłem nerwowy i nieznośny. Po 17 dniach z e-p, a po 12 bez analoga stwierdzam, że da się żyć (odpukać w niemalowane, żeby nie zapeszyć).


Miałem podobnie:)
Awatar użytkownika
By amisiek1969
#1062956
Knopers93 pisze:No ja wlasnie sie zastanawiam czy sprobowac zapalic analoga czy nie :) taka terapia szokowa najlepsza :D

stuknięte e-fajką ;)
Spróbuj. Będziesz wiedział co wybrać :lol:

Androidalnie tapatalknięte
Awatar użytkownika
By Hunka
#1063888
Czyli rzucając palenie bez e-p ma się zniszczony organizm, natomiast wspierając się e-p wszystko jest w porządku?
  • 1
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
Problem z atomizerem od V9 Max

Posiadam atomizer od V9 max i tesle 220w. Problem […]

Grzalki do mechanika

Witam posiadam aktualnie nowy sprzet mianowicie sq[…]

Witam! Niedawno przerzuciłem się na parownik RTA t[…]

Stygmatyzowanie wapera w pandemii

Trochę śmieszne, trochę straszne, ostatnio stojąc […]

UWAGA! Na blogu Starego Chemika BARDZO WAŻNE informacje! Dotyczą zdrowia i życia.