EPF
Awatar użytkownika
By kalito1982
#1120651
Oj jak ja bym chciał jej nie mieć! Życie to zweryfikuje. Teraz (póki jest wolny rynek) jest czas dla producentów, mają możliwość się wykazać. Inwestować w R&D, inwestować w PR, inwestować w zapoznanie potrzeb konsumentów, itd. itd. itd. Maksymalizacja zysku poprzez sprzedaż chińskiego szajsu jest prostą drogą do upadku branży w obecnym kształcie.

A jak nie mam racji, to proszę albo daj link, gdzie już to komuś naświetlałeś, albo proszę mi to zaargumentuj. W przeciwnym razie trzymasz mnie bez sensu w błędzie, a ja nie lubię być w błędzie.

Pozdrawiam serdecznie.

-- [scalono] 28 cze 2014, 12:43 --

Tak podsumowując moje, oparte na dotychczasowym doświadczeniu, zdanie (bardzo bym chciał, żeby ktoś wypunktował, jeśli gdzieś popełniam głupotę):

Założenia:
1.Mamy rynek e-p. Jest to novum, jeszcze obrośnięte różnymi mitami o szkodliwości, społecznie szerzej nieznane, a jak wiadomo co nieznane to z natury jest złe.
2. Na tym polu stoczy się walka, to jest pewnie jak amen w pacierzu.
3. Rynek E-P jako świeży, jest w pozycji słabszej do producentów analogów.
4. Mamy kilka stron interesariuszy: konsumentów bieżących, konsumentów potencjalnych, producentów, aparat legislacyjny, producentów analogów.

Moje przemyślenia na podstawie powyższych założeń:
1. Wiedząc o nadciągającej walce strony konfliktu się dozbrajają, a aparat legislacyjny przyjmie to, co jest wypadkową siły pozostałych stron. To oczywiste.
2. Producenci analogów mają możliwości lobbingowe oraz dużą kasę. To nie oni w tym konflikcie interesów muszą wytężać wszystkie siły, by osiągnąć cel. Muszą to zrobić konsumenci i producenci e-petów.
3. Konsumenci mogą to zrobić poprzez inicjatywy oddolne typu EFVI (podpisałem!), organizowanie się w stowarzyszenia, lobbowanie na lokalnych podwórkach, a potem na podwórkach bardziej obszernych. Niemniej potrzebne tu jest działanie zorganizowane, stowarzyszanie się i wspólne wyrażanie publiczne wspólnych interesów.
4. Producenci widząc swoją słabą pozycję mogą pozyskiwać kapitał do ulepszania produktu (a przykładowo dać te 10mln euro na wymyślenie takiego drucika oporowego, który będzie miał przewidywalną żywotność i producent mógłby na opakowaniu umieścić napis: tą grzałką sztachniesz się 10k razy, my ci to gwarantujemy). Producenci mogą w celach uświadamiania społeczeństwa sami finansować badania (nie czekając na dyrektywę) nad szkodliwością i rzetelnie je rozliczać - to by im nabiło kolejnych punktów w opinii publicznej, można by je traktować jak rzetelne podmioty, a nie garażowe firemki. Stowarzyszać się i wspólnie lobbować opierając się na rzetelnych faktach! Podkreślam - STOWARZYSZAĆ SIĘ i wspólnie werbalizować własne interesy, w kupie siła jak to mówią. Podsumowując: R&D, PR, informacja, stowarzyszanie się i lobbowanie. INWESTOWANIE nawet korzystając z lewara - kto nie ryzykuje ten nie zyskuje.

To taki bardzo uproszczony punkt widzenia, ale takie są fakty i nie ma co wieszać psów na UE czy lobbistach tytoniowych - to jest ich robota i wiadomo, że będą ciągnąć w swoją stronę. Ten fakt można różnie oceniać, ale bez względu na jego ocenę on się nie zmieni. Pytanie tylko: co robi druga strona w celu maksymalizacji swoich szans? Czy poza oddolnym EFVI i paroma sprzecznymi wynikami badań użytkownicy i producenci mają coś do zaoferowania opinii publicznej? Czy przegrywając tę batalię producenci będą mogli powiedzieć: zrobiliśmy wszystko, żeby tę batalię wygrać? Czy w ogóle to jest interes producentów? Może rozwijają powoli swój interes na chińszczyźnie i czekają na dobre oferty kupna ze strony koncernów... Diabli wiedzą. Aż wreszcie: czym zachęcić potencjalnych konsumentów do spróbowania produktu? Bobrzącym Mildem, w którym trzeba grzebać jak za komuny w maluchu, żeby zechciał sensownie zadziałać? Daję głowę, że 50% kupujących na wysepkach w CH po 3 dniach wraca do analogów (i niosą opinię dalej, że ten produkt nie jest żadnym substytutem do palenia), bo e-p to produkt mocno niedoskonały a w okresie zalążkowym producenci powinni się skupić przede wszystkim na inwestycjach w jakość.

Batalia się stoczy, kto ją wygra jeszcze nie wiadomo (będę z całego serca kibicował e-petom!), ale w świetle faktów uważam, że branża nie robi wszystkiego co może zrobić aby tę batalię wygrać. Takie przesłanie chciałem zapodać. Nie ma ono na celu dyskredytacji środowiska, a raczej unaocznienie jak sprawa wygląda z perspektywy człowieka jeszcze "z zewnątrz". Nie chcę oceniać kto tu dobry kto tu zły, chcę tylko zasygnalizować, że wygrana w tej walce zależy od realnych czynów osób zarządzających biznesami e-papierosowymi, a nie od poczucia moralnej przewagi. I tutaj też jeszcze jedna sprawa: czy producenci działają w interesie rozwoju branży czy tylko budują powolutku bez większych nakładów rynek, po to żeby go za dobry szmal odsprzedać koncernom? W końcu to producenci, mogą mieć taki model biznesowy, a jeśli to prawda to żadne EFVI tu nie pomogą, obawiam się... :(

Pozdrawiam i proszę o wydzielenie, bo mimo iż ta epistoła porusza temat na styku palenia/chmurzenia, to mimo wszystko nie takie wywody były intencją zakładającego wątek :)
Awatar użytkownika
By leonardon1
#1120930
kalito1982 pisze:Ja nie szukam w tym względzie rady - trafiłem na forum i znajdę pewnie sprzęt dla siebie w pewnej perspektywie czasu. Ja tylko wyrażam przemyślenia przeciętnego użytkownika, który nie będzie grzebał, dłubał, tylko podejdzie do wysepki w CH i kupi Milda. Dlaczego taki badziewny Mild ma w miarę niezły marketing, a producent sprzętu markowego kryje się gdzieś w zaułkach? Kampania informacyjna producentów e-p powinna być 100x bardziej intensywna, mogliby nawet założyć jakiś związek producentów e-p, żeby reprezentować wspólnie swoje interesy (a może już taki jest). Ten rynek jest w powijakach i potrzeba naprawdę dobrego zarządzania, żeby oprzeć się atakom koncernów, które z czasem na 100% się zintensyfikują.

Ja to piszę nie w celu uzyskania rady co kupić - ja to piszę, żeby wam uświadomić, że jeśli koncerny wyprą innych producentów z rynku, to będzie to w dużej mierze wina tychże producentów, a nie tylko unijnych dyrektyw.

pozdro!


Ztym sie zgadzam... na samym wstepie za duzo roboty z tym wszystkim ale przeciez w perspektywie cala ta robota sie zwraca.. kiedys ludzie tez skrecali sami papierosy zanim moznabylo je kupic w takiej formie jak teraz wiec moze jest to poprostu okres przejsciowy.... wiadomo ze nie odrazu Rzym zbudowano... producenci tez musza nauczyc sie na bledach ;) Co do przejscia odrazu z analogow na epapierosa to uwazam ze do tego trzeba miec na prawde silny charakter, a nie kazdy taki ma...Twoj kumpel widocznie nie dal rady ale co gorsze zaczal palic wiecej niz przedtem... niestety znam duzo takich ludzi... niby przechodza na elaktryka ale wciaz podpalaja analogowe.. ja to rozpatrywalem w tylko na okres przejscia... bo nie wierze zebym rzucil od tak z dnia na dzien ;)
Awatar użytkownika
By lukiboss2
#1170234
Ja przez rok paliłem hybrydowo, tzn w ten sposób, że do alkoholu potrzebowałem analoga, w żadnym innym wypadku nie sięgałem po śmierdziuchy.
Z racji że mieszkałem na akademiku i alkohol był praktycznie codziennie spożywany, to i codziennie jarałem 1-5 fajek.
Teraz 3 miesięczne wakacje, mniej picia, to i papierosów w ogóle nie jaram.
Samozaparcie jest najważniejsze, pierwsze parę dni chciało mi się jarać, ale z drugiej strony nie chciało mi się śmierdzieć :D
Awatar użytkownika
By Sebioslaw
#1172950
Według mnie masz dużo racji.

Pale hybrydowo od ponad 2 lat, z dwoma 2 miesięcznymi przerwami od analogów. Każdy powrót do palenia hybrydowego. Zacząłem palić więcej analogów a mniej wapowałem, powróciły ze zdwojoną siłą poranne kaszle, ciężko znów przestawić się na więcej EP, mniej śmierdziuchów.

Teraz poszedłem z zaparte i ograniczam stopniowo analogi, kopcę 2-3 dziennie. Z alkoholem jak już ktoś wspomniał, jest ciężko, chce się tego śmierdziucha jak nic.
Awatar użytkownika
By marcinstp
#1191820
Fajny temat - to i ja się dopiszę ;) Mój cel to całkowite niepalenie. Ale powoli i zawsze do celu ;)
Analogów nie palę od 10-ciu dni. Nigdy wcześniej nie próbowałem palić hybrydowo i teraz też nie planuję.
Dla mnie tydzień bez analoga to była wieczność. Paliłem przez 20 lat i przy "rzucaniu" wytrzymywałem wcześniej max do 2-ch dni. Były nerwy, były kłótnie. Teraz jestem jakby spokojniejszy i już 10 dzień dziś minął. Jakoś nie czuję "pociągu" do analogów. Ale oczywiście rozumiem, że każdy inaczej przeżywa ich "odstawienie".
Ja to rozumiem tak: czy z analogami (hybrydowo) czy bez nich - liczy się cel główny - niepalenie.
By Duch^
#1194476
Najlepiej odrazu odłożyć analogi po pierwszym buchu E-fajki dla pewności zacząłem od 18mg i puki co zostanę zobaczymy jak będzie na pierwszej lepszej imprezie czy będzie kusić ale obstawiam że dam rade :) trzeba się nastawić że analogi to g**no i znowu będzie uciekać kasa z kieszeni i śmierdzieć wszystko :P
Awatar użytkownika
By Minik
#1200248
Dosyć regularnie w tym temacie pojawiają się odpowiedzi, więc postanowiłem że i ja się wypowiem ;)

Początkowo (a mówię tutaj o drugim lub trzecim podejściu) paliłem tylko e-p. Było tak przez dwa, czy trzy miesiące (Maj 2012). Po tym czasie zapaliłem sobie do piwka, i zdarzało mi się palić analogi raz na czas.
Aktualnie, po takim czasie z e-p właściwie po tytoń nie sięgam, ale nie mówię, że w ogóle nie palę.
Raz na czas zapalę cygaretkę. Raz na czas zapalę skręconego papierosa z dobrego tytoniu.
Nawet ostatnio zdarzyło mi się kupić paczkę czerwonych Marlboro i spaliłem je w pół nocy w knajpie (trochę wstyd, ale miałem takie założenie, jakkolwiek to nie brzmi, że 'tej' nocy sobie użyję i nie będę się niczym przejmował ;) ).

Dla mnie wcale to niczego nie oznacza. Nie czuję się jak bym zepsuł sobie te dwa lata paczką papierosów.
Lubię wapować, i na pewno prędko (jeśli w ogóle) się tego nie pozbędę.
Ale lubiłem też kiedyś palić tytoń, i w tej chwili to traktuję bardziej jako rytuał. Od 'czasu paczki Marlboro' nie paliłem ani razu (a było to około tygodnia temu).
Zresztą nawet noszenie przy sobie cygaretek wcale mnie jakoś nie nakręca. Kupiłem kiedyś paczkę cygaretek Chesterfield (jako że pracuję w hurtowni z papierosami, cygaretkami, i całą resztą akcesoriów, chciałem spróbować nowości - marnej zresztą). Przez 3 tygodnie rozdałem bodajże dwie, trzy albo cztery spaliłem (przy czym jak palę, mam takie strzały jak z Marlboro - dużo, ale w jeden dzień). Reszta wysypała mi się w plecaku i połamała. Nie płakałem, wyrzuciłem do kosza ;)

Do czego dążę - ano do tego, że nie ma chyba konkretnych założeń, że 'ten kto pali hybrydowo, wraca do śmierdzieli'.
Nie wiem czy moje palenie można nazwać hybrydowym, czy okazjonalnym ;) Na pewno nigdy nie pozbędę się swoistej miłości do palenia prawdziwego tytoniu.
Nie pozbędę się też zamiłowania do e-p, i to jest chyba to, czego brakuje na początku.
Powodem powracania do analogów jest nie tyle złe nastawienie (bo większość nastawia się na całkowite rzucenie), co brak złapania 'bakcyla', i nie jest to na pewno coś czego da się nauczyć ;)

Cóż, chyba nie jestem dobrą reklamą e-papierosów :mrgreen:
Awatar użytkownika
By Smokey69
#1200353
Minik pisze:Cóż, chyba nie jestem dobrą reklamą e-papierosów :mrgreen:


Dlaczego nie? Każdy papieros to ZUO - prawda objawiona. Ale też każdy wdech na głównej ulicy w mieście powyżej 50,000 mieszkańców to też inhalacja toksyn w ilości zdolnej zabić słonia. Jeśli ktoś wypala 5 papierosów miesięcznie, to - śmiem twierdzić - jego organizm powinien sobie z taką ilością toksyn poradzić.

Problem jest z umiejętnością utrzymania "okazjonalności". To trochę tak, jak z alkoholem - lampka wina do polędwicy wołowej jest błogosławieństwem, o ile na niej potrafimy poprzestać.

Wielu chmurzących to byli hardcore'owi palacze (jak ja) - dla nas jeden analog to zagrożenie powrotu do 2-3 paczek dziennie.
Awatar użytkownika
By TommyBlack
#1200356
Smokey69
Problem jest z umiejętnością utrzymania "okazjonalności". To trochę tak, jak z alkoholem - lampka wina do polędwicy wołowej jest błogosławieństwem, o ile na niej potrafimy poprzestać.


Masz na myśli oczywiście tę polędwicę wołową? :wink:
Awatar użytkownika
By JacekTW
#1200364
Chęć sięgnięcia po prawdziwego papierosa maleje z upływem czasu. Przestałem palić z początkiem maja, sporadyczne napady (nieraz silne) chęci sięgnięcia po papierosa odczuwałem do początku sierpnia, czyli ok. 3 miesiące. Przeszły, mniej więcej, razem z "kaszlem palacza", który nawiedzał mnie nad ranem jeszcze długo pod odstawieniu papierosów. Mam w domu papierosy, bo żona popala kilka dziennie (2-5), ale spoglądam na nie zupełnie obojętnie. Przestawiłem się na inną formę nikotynizmu. Myślę, że palenie hybrydowe nie jest tragedią, bo każdy niewypalony papieros odciąża organizm. Ale jak już się człowiek przestawi, przyjemniej powapować jakiś smaczny liquid.
Awatar użytkownika
By WARIX
#1234566
ja nie palę tydzień jestem dumny z siebie i namawiam innych gdybym szybciej przekonał się do e-pap to zaoszczędził bym fajne $$$$ na komputer,wczasy itp ale nie było to modne w moim towarzystwie dopiero od pół roku coraz to więcej znajomych wapowalo ... gryzie w gardle już tydzień ale przynajmniej schodzi na dzień tylko 1-1,2ml liquidu więc oszczędnie :)
Awatar użytkownika
By Dahaka
#1234592
A ja dzisiaj dałem ciała, ponieważ kupiłem paczkę analagów. Jak codzień wziąłem do pracy nemka + kayfuna. Wczoraj ukręciłem nową grzałkę. Widocznie coś sknociłem bo nemek nie odpala (pewnie śrubkę słabo przykręciłem i drut wypadł). Nie wziąłem nic na zapas i byłem zmuszony palić analogi.Ble.

Wysprzęglone z Tapatalka *CZAJNICZEK*
Awatar użytkownika
By agregat76
#1234594
Dahaka pisze:A ja dzisiaj dałem ciała, ponieważ kupiłem paczkę analagów. Jak codzień wziąłem do pracy nemka + kayfuna. Wczoraj ukręciłem nową grzałkę. Widocznie coś sknociłem bo nemek nie odpala (pewnie śrubkę słabo przykręciłem i drut wypadł). Nie wziąłem nic na zapas i byłem zmuszony palić analogi.Ble.

Wysprzęglone z Tapatalka *CZAJNICZEK*

Nieładnie *BICZ*
Awatar użytkownika
By Tymon78
#1236506
JacekTW pisze:Chęć sięgnięcia po prawdziwego papierosa maleje z upływem czasu.

Prawda,z tym upływem czasu....
Ale często bywają też stresogenne sytuacje,nie imprezy zakrapiane itp.,gdzie człowiek sięga po papierosa.W ciągu swoich 700 dni wypaliłem około 10 tradycyjnych,przez 1 tydzien ,nieczułem się lepiej,to utwierdza mnie tylko jak papierosy są silnym nałogiem....a i sam nałóg bywa wierzchołkiem góry lodowej.Jestem "nikotynikiem" ,świat mi się walił,sięgnąłem a szkoda.....
Awatar użytkownika
By prymus140
#1236590
Czasem rzeczywiście chce sięgnąć po analoga.Najlepiej nie mieć w domu żadnego śmierdziucha.Pochować popielniczki, zapalniczki i gonić wszystkich z domu palących śmierdziuchy.Ręczę Wam że to działa.
  • 1
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42
  • 43
  • 45
Los aromatos

Testował ktos aromaty od tej firmy ? Cenowo 12zl z[…]

Urodziny !!!

"Zobacz no, zobacz no, czyje, czyje urodziny[…]

The OBS Crius

Nowy tank obs crius zresztą sami zobaczcie. https[…]

Evolv DNA różnice

Witam, Od jakiegoś czasu zastanawiam się czym się […]