EPF
O e-paleniu w Polsce i za granicą
By Jasiek
#419480
Witam!

Przygoda z e-papierosem była fajna.
Od kilku miesięcy już e papierosa mam z czystą glicerynką i pociągam kilka razy w tygodniu, a niekiedy przez tydzień nie sięgam po niego wcale. Jak mi wysiądzie to nowego już nie kupię, a do analogów nie powrócę już nigdy.
I jest "SUPER"
By adse
#440974
Od czasu do czasu przychodzi do głowy: ale to by było przyjemnie, gdyby sobie teraz zapalić... (oczywiście wyłącznie analoga). I wtedy przydaje się ciągle to forum, jak tu czytam jak to się paliło co 15 minut kolejnego... Już tego prawie nie pamiętam, muszę sobie przypominać dlaczego nie palę. Przypomina mi się też, jak kiedyś paliłem, a znajomi rzucali. Udawało im się nie palić na przykład przez pół roku, a ja robiłem wielkie oczy, i zazdrościłem trochę, że im się udało, że nie palą, a ja znowu zapalam papierosa. Ale potem znowu wracali do palenia, i myślałem sobie, że gdybym ja przestał palić na pół roku, to nigdy bym do tego świństwa nie wrócił. Niedługo minie półtora roku bez palenia i parowania czegokolwiek. Wszystkim palaczom i waperom życzę tej wolności:) Nawet mimo tego, że czasem muszę sobie tutaj przypominać dlaczego nie chcę palić:)
By pola
#441338
Gratuluję wszystkim, którzy rzucili palenie, przeszli na zerówki i odstawili e-fajkę. Mi z perspektywy 80 dni e-palenia wydaje się to niemożliwe, ale może z Waszą pomocą i mi ten wyczyn zgoła bohaterski się uda.. I faktycznie słowo wolność to jest coś. Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
By gambit415
#442972
Moja mama ze stażem 20 lat palenia analogów (20 dziennie), na gwiazdkę (2 lata temu) otrzymała ode mnie EGO KAMIKADZE T 1000... przestała palić po miesiącu i do tej pory nie pali wg nic. A mi został fajny dodatkowy zestaw. A sam e-pale dla przyjemności.
By adse
#1162953
Żeby nie było tak wesoło... Niecałe dwa lata nie paliłem nic ani nie wapowałem. Ale nie wolno nigdy tracić czujności, niestety. Niby o tym wiedziałem, a jednak. Jak się pojawiły nowe wydajne sprzęty typu ego, jak to zobaczyłem u znajomych, to się zaopatrzyłem w taką zabawkę i flaszeczkę zerówki, do popykania od czasu do czasu. Później zalałem jakieś 6mg i wsiąkłem znowu w e-palenie. Na początku oczywiście niegroźna zabawa w puszczanie dymków od czasu do czasu. Niby bez ryzyka, bo to przecież nie analogi tylko "niegroźne e-p". Po kilku miesiącach byłem na etapie takim jak w 2009 roku, znowu 11 mg, a mililitrów dziennie więcej bo te dzisiejsze clearomizery więcej piją niż tamte watkowce co miałem w latach 2009-11. Znowu ciągłe ładowanie baterii i e-p zawsze przy sobie, z pociąganiem co chwilę, dwie sztuki na zmianę. Teraz znowu staram się ograniczać, kilka miesięcy 6mg już za mną, teraz jestem na etapie 3mg i jak znam swoje poprzednie doświadczenia zejście do zerówek potrwa jeszcze z pół roku, a potem trzeba będzie znowu rzucić, pewnie kolejne pół roku albo dłużej na zerówkach. Pamiętałem o zagrożeniu od analogów, uważałem na to, i analoga nadal nie zapaliłem już od 2009 roku. Ale czujność odnośnie e-p była jednak za słaba, za mało było tego "strachu" co nałóg nikotynowy robi z człowiekiem, nawet jeśli to jest tylko e-p. Ale nic, człowiek uczy się całe życie, jak dobrze pójdzie za jakiś rok znowu będę niepalący, z nowym doświadczeniem odnośnie nałogów.
By adse
#1556153
Obniżałem nikotynę stopniowo, bardzo powoli, aż do mniej niż 0,5 mg. Od kilku miesięcy już tylko i wyłącznie zerówki, coraz rzadziej mi się e-p przypomina, ostatnio sporadycznie, średnio co kilka godzin i na bardzo krótko. Doświadczenia takie same jak poprzednio - praktycznie bezstresowo nałóg wygasa, choć po datach wpisów na forum widzę, że dłużej to trwa niż za pierwszym razem. Wtedy byłem bardziej zdeterminowany, nie wiedziałem czy to się uda, trudno mi było uwierzyć, że w ten sposób uda się rzucić. Teraz jestem spokojniejszy, bo skoro raz się udało, to drugi raz też się uda, choć długo trwa.
Dzisiaj e-p zerówkowy leży jeszcze pod ręką gotowy do użycia, ale patrzę na niego i... nie chce mi się go brać do ręki przez długie godziny. Być może zdarzyło się już, że nie pociągnąłem ani razu przez cały dzień. Jeszcze biorę go ze sobą jak wychodzę z domu. Przypuszczam, że to może jeszcze potrwać kilka miesięcy, aż mi się nie będzie chciało baterii ładować i napełniać na bieżąco. A może za pół roku, tak myślę, wrzucę go do szuflady i zapomnę, że mi to było na co dzień potrzebne. Może będę jakiś czas gryzł ołówek na sam koniec tej "terapii":) Czego sobie i wszystkim rzucającym życzę:)
Awatar użytkownika
By Rambo
#1556280
I nie zapomnij wpadać czasami na forum doradzić jak rzucić ep. :)
Pozdrawiam, powodzenia na dalszej drodze do rzucania. :)
Awatar użytkownika
By magda.k
#1562731
Adse dzięki za ostatnie wpisy, dobrze, że mogę się uczyć na Twoich błędach :wink:
Od 1 lipca jadę na zerówkach. Przez ten czas chęć sięgania po ep wygasała sama bez udziału mojej nad wyraz słabej woli. W listopadzie jeszcze chmurzyłam codziennie, najczęściej wieczorem przy kompie, a w połowie grudnia mniej więcej co trzy dni puszczałam 1-2 chmurki. Od nowego roku miałam ep w ręce dokładnie 3 razy. Leży sobie i czeka, a mnie się nie chce go podnosić.
Dobrze wiedzieć, że trzeba się mieć na baczności i nie folgować głupim zachciankom. Miałam plan korzystać z chmurki przy zakrapianych imprezach lub czasem wieczorkiem dla relaksu z kieliszkiem wina, jednak po Twoich doświadczeniach chyba zweryfikuję moje plany. Dzięki i trzymaj się z dala od nikosi :D
By adse
#1745362
Długo to rzucanie trwa, za to zupełnie bez napinki. E-p z czystą zerówką bezsmakową leży jeszcze gdzieś na biurku, ale zużycie płynu to najwyżej 1 ml na tydzień. Baterii kilka się wala tu i tam, ładowane od przypadku do przypadku, pewnie co kilka tygodni. Każdy waper wie jak mało absorbujące jest takie symboliczne e-palenie. Tylko dla teoretycznego porządku nie powiem jeszcze, że wszystko rzuciłem, choć znowu tak się czuję - jak niepalący i niewapujący. Nawet bardziej niż poprzednio. Wtedy starałem się jednak coś tam z rękami robić, a to czymś ręce zająć, a to wodę popijać. Tym razem kompletnie o niczym zastępczym nie myślę, nie staram się niczego ograniczać, tylko jak mam ochotę to wygrzebuję e-p spod jakiejś gazety i pykam parę razy. O ile w międzyczasie nie zapomnę, czego mi się przed chwilą chciało. Chyba z tego powodu (że się nic a nic nie staram) tak długo to trwa. Ale jednak odruchy, choć bardzo powoli, to jednak same zanikają. Trochę mi głupio, że już ósmy rok rzucam palenie. Ale trudno, pocieszam się, że jednak od ośmiu lat nie zapaliłem analoga, a już chyba większość z tego czasu obywam się bez nikotyny. Resztki uzależnienia "psychicznego" (od odruchów) można powiedzieć, że jeszcze odczuwam od czasu do czasu. Uzależnienia od nikotyny nie odczuwam żadnego, nie ciągnie mnie ani do płynów z nikotyną, ani do analogów.
Ciekawe spostrzeżenie: skoro mnie nie ciągnie do palenia, to dlaczego by sobie nie zapalić dla czystej wolnej przyjemności, albo dla towarzystwa? Oczywiście wiem dlaczego nie wolno, ale zwracam uwagę na to zagrożenie. Jak już nie ciągnie do palenia, to trzeba sobie wmówić, że nie wolno zapalić. W żaden naturalny sposób nie zachowuje się w pamięci ta motywacja "dlaczego właściwie nie palić?". Trzeba sobie to świadomie przypominać. Teraz już o tym wiem, ale staram się być tak ostrożny, że aż się trochę obawiam czego jeszcze nie wiem w temacie uzależnień.
By adse
#1745373
Bateria ego-T i jakieś podobne, kilkuletnie, do tego clearomizer najprostszy ce3/cs3, ma chyba z rok, jakby się spalił to kilka jakichś niedokończonych słabo dymiących gdzieś w szufladzie leży. To już nie jest istotne jaki to sprzęt, nic nowego już nie kupię. Choć gdybym jeszcze odczuwał nałóg, to wcześniej bym się zaopatrzył w kilka nowych clearomizerów na wszelki wypadek.
By rad.karczewski
#1746734
Powiem Ci, że faktycznie dosyć długo trawa u Ciebie totalne rzucenie. Ja jak już udało mi się zejść do 0mg i obniżyć bazę do 50/50 to później była kwestia tygodnia jak odstawiłem do końca, oczywiście najpierw wypaliłem wszystko co miałem żeby nie kusiło :P

Myślę że jakbym robił tak jak Ty czyli czasami sobie puścił dymka to bym się poddał i wrócił do epalenia.
By rad.karczewski
#1747060
Powiem Ci, że po odstawieniu pierwsze dni były ciężkie. Samochód + korek i jak tu nie buchnąć sobie :P Po paru dniach mózg zaczął nie przyzwyczajać, ale przez 2 tygodnie przy laptopie miałem paluszki a w pracy miętówki.

Kompletnie odstawiłem jakieś 1,5 miesiąca temu i niestety nawet teraz czasem pojawia się tęsknota.
By dellos
#1756763
Swego czasu mi zajęło 5,5mc od rozpoczęcia z E-Papierosem do rzucenia... potem niestety wróciłem do Analoga po 7mc nie palenia... teraz ponownie rozpoczynam przygodę z E-Papierosem w celu rzucenia Analoga... :)

Lepiej E-Papieros niż plastry czy gumy do żucia, to przynajmniej w moim przypadku już raz zadziałało
By adse
#1799572
Nie jestem w stanie dokładnie policzyć, ale mniej więcej od ostatniego wpisu, co najmniej pół roku e-papierosa w ręce nie miałem, i wygląda na to, że jestem byłym palaczem i byłym e-palaczem.
Przykro mi jak słyszę od niekumatych, jakie to e-palenie niebezpieczne i szkodliwe. Bez tego wynalazku byłbym nałogowym palaczem do końca życia. Przy tych ograniczeniach w przepisach dotyczących e-papierosów wypada się tylko cieszyć, że zdążyłem rzucić.

W skrócie: stopniowe zmniejszanie nikotyny, aż do dojścia do zera. Wapowanie zerówek z czasem samo przestaje ciągnąć. Chęć wyzwolenia się z nałogu jest konieczna. Minimum świadomego ograniczenia jest potrzebne, ale to jest poziom stresu mniej więcej taki, jak dla dwupaczkowego nałogowca niezapalenie przez dwie godziny. Dyskomfort, ale spokojnie wyobrażalny. Jak zaczynałem, to nie wyobrażałem sobie, że można rzucić, że można nie palić. Dzisiaj pilnuję tylko, żeby o tamtych myślach nie zapomnieć.

Uwolnienia się od "przyjemności wapowania" wszystkim życzę.
600 dni e-palenia

Tusiu ! Wszystkiego najlepszego z okazji 600- eG[…]

Aromaty MAiArt

Do eksperymentów z aromatem róży czekam na nabrani[…]

Urodziny !!!

"Zobacz no, zobacz no, czyje, czyje urodziny[…]

1300 dni z epetem :D

No i pykło okrągłe 1300 dzionków bez śmierdziela :[…]