EPF
O e-paleniu w Polsce i za granicą
Awatar użytkownika
By ax1
#202657
Ja założyłem, że rzucenie palenia jest niemożliwe. Dzisiaj mija 7 miesięcy jak nie zapaliłem żadnego analoga. Palę tylko e-p w coraz mniejszej ilości. Do 4 miesiąca e-paliłem do 4-5 ml dziennie z mocą około 12 mg/ml. W pewnym momencie zauważyłem, że nie potrzebuję tak dużo i o takiej mocy. Po 6 m-cu stosuję liquid o mocy do 4mg/ml. Wg mnie jest to już dawka śladowa w porównaniu z poprzednim paleniem.
Mogę też obyć się bez e-palenia kilka godzin, nie muszę już e-palić w samochodzie, jak mi się rozładuje bateria albo zapomnę zabrać e-p gdzieś wychodząc to nie ma problemu. Nie ma już tego głodu i chęci zapalenia. e-palę z przyzwyczajenia do wykonywania tej czynności.
Założyłem, że nie da się rzucić palenia i teraz widzę, że jest możliwe rzucenie. Podobno jeśli ktoś palił papierosy nałogowo to palaczem będzie zawsze. Zawsze jest zagrożenie, że wróci do nałogu. e-palenie jest o wiele zdrowszą i tańszą alternatywą. Daje szansę na znaczne zmniejszenie e-palenia i może na całkowite rzucenie. Możliwe, że dzięki e-paleniu wydłużę sobie czas życia i uniknę zachorowania na wiele groźnych chorób.
Awatar użytkownika
By emma
#202950
To temat dla mnie. Liquidy były coraz słabsze. Ostatnio o mocy 1,8 mg. Zerówka wydaje mi się bez sensu, bo nie zawiera nikotyny. Właściwie to myślałam po powrocie z nad morza , że nawet e-papierosy nie są mi już potrzebne. Pochwaliłam się koledze. Chciał odkupić i spróbować. :zakrecony I...... może z żalu, może głód powrócił - pociągam nadal i to dosyć często, tylko słabe. Dobrze, że nie pozbyłam się e-fajek. Innym też radzę pozostawić je gdzieś w pudełku. *SMOKEKING*
Awatar użytkownika
By Dziadzio_Julki
#203355
Witam,
Ponieważ wypowiadałem się w tym wątku w pierwszym tygodniu e-palenia, dodam słów kilka po ponad 200 dniach bez analoga. Kryzsy były, pierwszy po tygodniu (zwalczony 24 mg), drugi po miesiącu (ech jak chciało się zapalić) i trzeci po ok. 100 dniach (najdłużej trwał, chyba z tydzień). Nie dałem się. Dziś zszedłem do dawki 7 mg na zmianę z zerówką. Smaczki robię sobie sam, mój ulubiony to: 14 korpli burley'a, 14 virgini, 4 kawy i 4 wędzonej śliwki na 10 ml (wszystkie aromaty od Inavery). Czasami pozwalam sobie na jabłuszko (a w zasadzie dwa :) ) czy wisienkę. Jako amator ouzo mam też w zasobach anyż. Przestałem walczyć z bateriami, jak nie ma naładowanej, to poczekam, chcociaż troszkę się jeszcze denerwuję. Nie martwię się jak zapomnę e-papierosa (przy krótkich wyjściach z domu). Kiedyś to było nie do pomyślenia. Czasem wleję sobie jeszcze do kartydża 18, ze starych zapasów, ale zwykle po kilku buchach rozcieńczam zerówką (chociaż ten szumek jest pociągający :) ). Mam cichą nadzieję, że niedługo będzie wyłącznie zerówka... a potem adios cygaretes :)
Pozdrawiam
By bodzio102
#203456
Dziadzio_Julki pisze:Witam,
Ponieważ wypowiadałem się w tym wątku w pierwszym tygodniu e-palenia, dodam słów kilka po ponad 200 dniach bez analoga.

Witam, ponieważ odpowiadałem Ci w pierwszym tygodniu e-palenia, to uczynię to po 208 dniach. :wink: :P Przede wszystkim gratulacje za tyle dni bez analoga (mnie się nie udało :( )! *ISH* Życzę powodzenia w realizacji zamiaru dojścia do zerówek, to wbrew pozorom całkiem realne, tylko problem z utrzymaniem się w ryzach w razie kryzysu. :wink: Mam nadzieję, że po "adios cygaretes" nie nastąpi "adios forum" i przeczytamy jakieś sprawozdanie z 300 dni z e-p (lub od człowieka całkiem wolnego od nałogu).
Również serdecznie pozdrawiam. *BYE*
Awatar użytkownika
By Dziadzio_Julki
#203615
Witam,
jak wspomniałem schodzenie z mocą następuje wolno,ale systematycznie. W perspektywie zerówka pewna na 100%. Jedno mnie martwi, odruch. To sięganie do kieszeni, wyciąganie e-papierosa i... buszek. Podejrzewam, że ze zmianą przyzwyczajeń będzie jeszcze ostra walka. Może sobie zafunduję jakieś paciorki do przesuwania, żeby zająć ręce?? :lol: Zobaczymy.
Pozdrawiam

PS ktoś wie co się dzieje ze Starym Chemikiem?? brakuje Go na forum.
By bodzio102
#203624
Odruchy to spory problem, trzeba sporo czasu na zmianę przyzwyczajeń. :roll:
StaryChemik czasami zagląda na forum :arrow: viewtopic.php?f=48&t=8387&p=203120#p203120, :arrow: viewtopic.php?f=78&t=9559&p=201877#p201877
Choć z pewnością zbyt rzadko, bo przyzwyczaił nas do częstszych wizyt. :)
By adse
#204177
Zdrowie bez uwag, żadnych problemów z e-p nie miałem, żadnych dolegliwości o których tu niektórzy wspominali. Suchość w ustach na samym początku zauważalna, ale żadnego dyskomfortu w związku z tym nie czułem, a po kilku tygodniach nawet nie zauważałem. Poprawa smaku i apetytu to jedyny "problem" pośrednio mogący wpływać na zdrowie;) Ale to już nie wina e-palenia, tylko trybu życia i odżywiania, trzeba się pilnować przy skłonnościach do tycia - niezależnie od sposobu rzucania palenia.

Co do odruchów - które jakoby aż tak silnie siedzą w psychice. Przynajmniej rok temu z hakiem prowadziliśmy tu dyskusje, że nałóg to głównie psychika, że uzależnienie fizyczne od nikotyny nie jest najgorsze, że te odruchy to dopiero jest trudne. Pewnie coś w tym jest, ale moim zdaniem tych odruchów nie ma się co obawiać. Z moich obserwacji wynika, że po likwidacji nikotyny z organizmu - odruchy same się zmniejszają i to wyraźnie. Nie wiem czy zupełnie znikną z czasem, ale na razie wszystko na to wskazuje. Jest to całkowicie obiektywna obserwacja - bo gdy postanowiłem zrezygnować z nikotyny to nie zamierzałem e-palić ani trochę mniej w sensie ilości dymu (mililitrów) i odruchów. Planowałem tylko samo "odtrucie" od nikotyny, nawet spodziewałem się trudnych do przetrzymania paru tygodni, nastawiłem się na większe trudności niż wtedy gdy przestawiałem się z analogów na e-p. Nic takiego nie było, żadnych problemów, żadnych stresów. I co najciekawsze - po ok. 3 tygodniach zauważyłem znaczące zmniejszenie zużycia płynu. I początkowo tylko po tym poznałem, że mniej palę, i że ilość tych odruchów się zmniejsza. Mam małą strzykawkę, do której zwykle naciągam ok. 1,5-2 ml. Jeszcze dwa miesiące temu naciągałem z buteleczki do tej strzykawki co najmniej dwa razy dziennie, a czasem i trzy. Po kilku tygodniach używania zerówek strzykawkę napełniałem raz dziennie, a czasem co drugi dzień. Dzisiaj do strzykawki naciągam tyle płynu co zwykle - ale już nie wiem na ile dni mi to wystarcza, bo tracę rachubę czasu. Na pewno lekko 2-3 dni, a może czasem i 4. Wychodząc z domu na kilka godzin nie zabieram e-p ze sobą, bo mi się zwyczajnie nie chce. Nie ma żadnego stresu w związku z tym, że nie będę miał co zapalić. Odruchy jeszcze są, i pewnie będą jeszcze długo. Ale to już nie jest żaden problem. Dwa lata temu paliłem prawie cały czas analoga, co kilkanaście minut kolejnego, w pracy patrzyłem na zegarek czy wypada już wyjść zapalić następnego. Jeszcze rok i pół roku temu ssałem e-p praktycznie cały czas. Irytowały mnie nienaładowane baterie i suche watki. Dzisiaj przypomina mi się e-p co kilka godzin, czasem popykam kilka minut, czasem dwa razy pociągnę i odkładam. Dawniej rozładowaną baterię natychmiast wkładałem do ładowarki, żeby nie zostać bez prądu. Dzisiaj zdarza mi się odłożyć rozładowany e-p i zapominam o podłączeniu baterii. Za parę godzin chcę popalić - rozładowana - to wtedy podłączam. Żadnego zdenerwowania. Myślę, że jednak nikotyna (jej brak) o tym spokoju decyduje, a nie uzależnienie psychiki od odruchów. Na pewno odruchy będą jeszcze długo, ale to nie jest podstawowa przyczyna chęci zapalenia. U mnie z czasem odruchy same zanikają, bez żadnego świadomego oduczania się. No chyba, że ktoś chciałby się oduczyć gryzienia ołówka raz na godzinę czy rzadziej - bo nu to w życiu przeszkadza - no takich luksusów nie ma się chyba co spodziewać:)

I jedyne, co wydaje się teraz trudne, to pamięć, bo o przyjemności podczas palenia ciągle pamiętam. Z tym sobie staram radzić tak: przypominam sobie jak miałem już dość tego nałogu i dlaczego. Jak wszystko śmierdziało przesiąknięte fajkami, i jak mnie denerwowały informacje o wzroście akcyzy. Jak wszędzie szukałem miejsc dla palących, i kombinowałem gdzie by tu zapalić. Teraz czuję się wolny, choć e-p nadal leży pod ręką. O dziwo, przyjemność palenia kojarzy mi się wyłącznie z analogami. Elektronicznych to nie dotyczy. Obiektywnie nie raz mówiliśmy tu, że elektroniczne lepiej smakują niż analogi. A jednak do elektronicznych (w sensie z nikotyną) nie ciągnie mnie zupełnie. E-palenie z nikotyną nie kojarzy mi się z żadną przyjemnością większą niż e-palenie zerówek. A e-palenia zerówek też już nie postrzegam jak czegoś szczególnie przyjemnego, ot - taki sobie nawyk, dzisiaj taki, jutro może będzie inny.

Jeszcze przyszła mi do głowy taka refleksja.
Jak założyłem ten wątek i pisałem pierwszego posta, nie mogłem sobie wyobrazić dnia bez palenia, a co dopiero rzucenia tego.

Dzisiaj - gdybym musiał, albo gdyby mi z jakiegoś powodu bardzo na tym zależało - rzuciłbym e-palenie natychmiast, jest to dla mnie zupełnie oczywiste. Jeżeli nie rzucam, to wyłącznie dlatego, że nie widzę powodu do przeżywania nawet tego minimum stresiku, które musiałbym pewnie przez parę tygodni przeżywać. "Nałóg" na takim etapie jak teraz nie jest uciążliwy, a rzucę i tak, choćby to miało potrwać dłużej niż założone wstępnie parę miesięcy. Nie mam już powodu uważać inaczej, bo przyjemność z e-palenia jest już dla mnie symboliczna, pozostały właściwie cześciowo odruchy a nie przyjemność.
By gusiag3
#204212
Dzięki Adse, że dzielisz się z nami swoim doświadczeniem. Dla mnie ma to duże znaczenie, bo jak nachodzą mnie nieraz jakieś wątpliwości czy inne ciągątki :!: to doświadczenia e-palaczy z taaakim stażem skutecznie powstrzymują mnie przed ciągotkami (czyt. chęć zapalenia analoga), bo widzę, że warto powstrzymać się i przetrwać kryzysik. Dzięki raz jeszcze i proszę o więcej :wink:
Awatar użytkownika
By Tusia
#204235
Poruszyłeś bardzo ważną sprawę... pamięć.
Ja już nie pamiętam jak to było przy paleniu analogów. Myślę, że to zapomnienie może niektórych zwieść na manowce, mogą skusić się na spalanie tytoniu. Znam kilka osób, które to spotkało ale wróciły do e-p, od nowa, zmęczone paleniem. Odnowiły swoje zestawy.
Nie pamiętam uczucia duszności przy wysiłku, biegu, nawet przy wchodzeniu do łóżka i układaniu się do snu ale pamiętam, że były, że trzeba było czekać na wyrównanie oddechu... Nie pamiętam tego uczucia ale pamiętam, że było.
Nie pamiętam co znaczy kaszel i odpluwanie, spływanie wydzieliny po tylnej ścianie gardła, teraz zatoki czyste, ale pamiętam, że były.
Nie pamiętam co czuje osoba paląca ale wiem jak czuje się niepaląca... i nie chcę tego nigdy zmienić.
Nasz organizm z każdym dniem się starzeje i będą pojawiać się pewne dolegliwości, wolę nie dokładać tych związanych z paleniem papierosów tradycyjnych, wystarczy.
Co do samej nikotyny, to ja jeszcze nie dojrzałam do zejścia z dawek albo raczej zatrzymałam się w miejscu bo... jest dobrze tak jak jest... Były próby, nawet bezstresowe, ale nadal potrzebuję tej przyjemności wynikającej z wprowadzenia do swojego krwiobiegu odpowiedniej dawki nikotyny.
Czasami forum przypomni, że dobrze by było spróbować i myślę, że w końcu się za to wezmę :)
Awatar użytkownika
By Piotr_M
#204240
A ja pamiętam adse, bo zaczynaliśmy przygodę z e-paleniem mniej więcej w tym samym czasie! Ale było, no nie?! Entuzjazm, niedowierzanie i wgryzanie się w sprawę. Na forum zarejestrowałem się mniej więcej po miesiącu zauroczenia. Najpierw wczytywałem się i jako pierwszoklasista uczyłem alfabetu.

Dziś mija mi 459 dni (podaję w celach archiwalnych, bo winietka codziennie dodaje).

Fakt, że minęły tamte emocje z wiosny 2009, ale jak mi się przypomni mój stan z tamtego okresu, to serce zaczyna bić mocniej. To było coś strasznego. Katalog podała Tusia (550 dni!), a dodałbym jeszcze parę innych okropnych rzeczy, już tylko takich moich. Teraz, mimo że odruchy mam wciąż te same (genetycznie: typ nałogowca), mam poczucie zdrowia. Nikotyna mi jakoś nie chce zaszkodzić. Może dlatego, że używam jej z umiarem i tylko dla draki zwiększam dawkę (np. do 24). Zwykle jest to zero, ale kiedy idę do całodniowej pracy, nalewam 11, bo ona mnie jakoś (chyba) uspokaja. Tak czy siak najważniejszy jest ciepły dym i możność bezpiecznego pociągnięcia między ludźmi.

Uważam się za wyleczonego z chorób odtytoniowych (z wyjątkiem karencji nowotworowej, która trwa 5 lat, i miażdżycy, której odwrócić się nie da).

DOPISEK 1.
Miażdżycę mam jak cholera, ale co do sklerozy to absolutnie nie, wszystko pamiętam, a zwłaszcza to, o czym pamiętać nie należy.
DOPISEK 2.
Stary Chemik wybył z domu (wakacje przecież), a z tego co wiem, właśnie wraca.
Awatar użytkownika
By jaceka
#206213
A ja pamietam dokładnie (mimo 410 dni) ten smród. Nie da się go zapomnieć ponieważ cały czas istnieje w mojej przestrzeni życia (praca, ulica, znajomi)
By lesple
#206695
Witam po raz pierwszy wszystkich tu już tak doświadczonych e-palaczy. Dla mnie jest to dopiero 10-ty dzień bez analoga.
Już dzisiaj jestem pewny na sto procent , że do analogów nie wrócę. E-papieros całkowicie zaspokaja mój nałóg , a w dodatku jest o wiele przyjemniejszy i mniej kłopotliwy w codziennym użyciu. Docelowo ma to być środek do całkowitego pozbycia się nałogu, a paliłem ok. 35 lat co najmniej paczkę dziennie. Przez tyle lat nie udało mi się nigdy wytrzymać ani jednego dnia bez papierosa. Dlatego do tego przejścia na e-papierosy przygotowywałem się prawie ok. miesiąca.Najpierw kupiłem najtańsze jakie są czyli Healthy. Na nich testowałem (równolegle paląc analogi) czy mogą zastąpić prawdziwe papierosy. Były bardzo kiepskie, ale do przetestowania się sprawdziły.Już wiedziałem, że warto w tą przyjemność zainwestować.W dodatku czytałem wszelkie informacje na ten temat w internecie, a w szczególności na tym forum, które jest już chyba największą kopalnią wiedzy na temat e-palenia. Po zakupie kompletu dwóch TR-108 analoga już do ust nie wziąłem.
Teraz przechodzę fazę testowania różnych smaków, ale później zacznę zmniejszać zawartość nikotyny. Na razie używam tak pomiędzy 18 a 24mg. Jak do końca roku uda się na stałe zejść poniżej 12 mg to będzie sukces.
By adse
#223823
Minęły kolejne 73 dni (razem 537). Zużycie e-liquidu w tym czasie poniżej 30 ml, czyli ok. 0,4 ml lub mniej dziennie. Oczywiście tylko i wyłącznie zerówki, nie pamiętam co to nikotyna i nie ciągnie do niej nic a nic. Uzależnienie psychiczne jest nadal, w stopniu znikomym, objawia się tym, że nadal noszę ze sobą e-p i ładuję baterię co parę dni jak mi się przypomni. Raz lub kilka razy dziennie przypomina mi się o e-paleniu - głównie w towarzystwie osób które palą lub e-palą. Tu wniosek - że przebywanie w towarzystwie osób e-palących prawdopodobnie utrudnia znacznie rzucanie, bo nie można w naturalny sposób "zapomnieć" o nałogu, tak jak mi się to teraz bardzo często zdarza. Coraz częściej zapominam e-p albo w pracy, albo w domu, i nie wiąże się z tym żaden stres. Perspektywa nie e-palenia nawet przez cały weekend nie jest na tyle stresująca, żeby się zacząć rozglądać za jakimś zastępczym środkiem albo sklepem z e-fajkami. Choć nie mogę powiedzieć, żeby zupełnie żadnego dyskomfortu nie było, coś tam się odczuwa, ale wzbudza to śmiech w porównaniu z dawnymi wieczornymi wypadami po fajki jak zabrakło przed snem. Żadnego sprzętu nie kupowałem od około pół roku. Atomizery dymią już tyle co nic, baterie też słabiutkie, ale coś tam jeszcze działa. Żadnych zakupów sprzętowych już nie przewiduję, nie widzę sensu ani potrzeby, nawet profilaktycznie. Ostatni zakup to buteleczka 30ml zerówki kilka tygodni temu, żeby się nie stresować, że może coś zabraknąć. Dopiero co ją zacząłem. W obecnym tempie e-palenia wystarczy mi na jakieś 2-3 miesiące, a może dłużej.
Do analogów ciągnie i nie ciągnie jednocześnie. Nie ciągnie bezpośrednio, bo świadomość ciągle pilnuje silnego przekonania, że nie wolno do tego syfu wracać. Mówi się o alkoholikach, że są nałogowcami nawet wtedy, gdy utrzymują całkowitą abstynencje przez wiele lat. Tak podobnie się czuję w stosunku do analogów - że jestem nadal nałogowym palaczem, chociaż już nie palę. Wydaje mi się, że sporadyczne e-palenie zerówek nie ma już na to odczucie żadnego wpływu, bo to już z dawnym nałogowym paleniem papierosów nie ma nic wspólnego. Ale to się dopiero okaże, a na razie wygląda mi na to, że jeszcze długo po rzuceniu palenia będę się czuł nałogowym palaczem przez sam fakt istnienia myśli o przyjemności palenia. A nie chcę już próbować ani jednego analoga, choć podobno takie doświadczenie może pomóc w przypomnieniu sobie negatywnych odczuć. Jakoś nie chcę ryzykować, bo mam wrażenie, że bardzo szybko mogłoby mi się znowu spodobać.

Jeszcze jedna obserwacja - bo przeczytałem sobie co napisałem 2 miesiące temu z hakiem. Wtedy napisałem, że co kilka godzin lub rzadziej przypomina mi się o e-paleniu. Dzisiaj już tego dokładnie nie pamiętam, dobrze, że to wtedy napisałem. A dzisiaj jest tak, że od pół dnia nie miałem e-p w ustach, i nawet pisząc ten tekst nie chce mi się szukać e-p, który gdzieś tam sobie w torbie leży (o ile nie zapomniałem go w pracy). No, teraz jak już tak napisałem, to pewnie sobie go jednak wygrzebię i pociągnę parę razy cienkiego zerowego dymka ;)
By Monika00
#223849
Przeczytalam caly temat i jestem pod wrazeniem. Przeszlam na ep z wielkim entuzjazmem i od 2 miesiecy nie zapalilam zwyklego papierosa (czyli od czasu odebrania paczki). Nie myslalam wtedy o calkowitym rzuceniu, za bardzo lubie "dymek". Uzywam plynow 12, ale jak zakropie 6 to tez jest ok :). I wlasnie pod wplywem tego tematu uswiadomilam sobie, ze czesto w pracy tylko pociagne ep raz czy dwa i koniec, a przed przejsciem na elektronicznego spalilabym calego analoga. To chyba dobry znak :)
By Jasiek
#226020
Od 09- marca 2010 nie zapaliłem analoga. Pierwszy papieros to Colins, po trzech miesiącach awaria, więc zakup Milda 201 pen
03-listopada awaria atomizera ( pierwszy wysiadł miesiąc wcześniej) nie ma jak naprawić, do miasta po zakup daleko
60 km w jedną stronę i co - i nic jakoś żyję bez palenia, chociaż
e- fajki mi brakuje ale jakoś leci. Żadnego analoga już nie zapalę nigdy a przy najbliższej okazji będąc w mieście coś sobie z e-faki kupię, tak na wszelki wypadek wolę mieć go pod reką.
Paliłem 50 lat. Prób rzucania było kilka, Tabex też nie pomógł.
Prośby żony nic nie dały, a E-papieros zrobił swoje, i jestem wdzięczny że trafiłem na to forum,i psłuchałem Waszych rad.
To chyba tyle na dzień dzisiejszy, wszystkim e-palaczom życzę
by wytrwali. Pozdrawiam - Jan

Wielkimi krokami zbliżają się dwa tałseny. To już […]

No to musiałam założyć ten temat :oops: ,bo nik[…]

1700 dni bez analoga

Dziś stuknęło 1700 dni koledze matatiti Gratuluj[…]

1500 dni bez analoga !!!

Zmęczony jestem po wczorajszym spocie, no ale 1500[…]