EPF
Awatar użytkownika
By marjan1967
#1832306
Małe pytanko do Vapelab,czy w Poznaniu na Junikowie macie jakiś sklepik stacjonarny?(przypadkowo zobaczyłem na mapach google)Pytam,bo nie mam daleko :wink:
Awatar użytkownika
By Donayo
#1833486
Co by nie dublować postów, chciałem tylko dać znać, że w temacie o aromatach Big Mouth użytkownia xD opisałem Fizzy Black, Peach Lemon Tea, Loqness Cereal oraz Strawberry Syrup Pancakes.
Tutaj chciałbym opisać innym aromat, który również zakupiłem w Vapelab.

Vampire Vape - Heisenberg
Liquid spróbowałem po około dwóch godzinach, metoda shake'n'vape.
Aromat w zasadzie nie potrzebuje czasu na przegryzanie, od razu smakuje tak jak powinien.
Dla mnie ten smak jest świetny, dobrze wyczuwalne owoce (jeżyny może czarna porzeczka), w tle eukaliptus i do tego wszystkiego chłodzik.
Przypomina mi nieco osłabione gumy do żucia Airways fioletowe.
Nie jest męczący, nie czuć żadnych chemicznych posmaków i został moim daily.
Liquid przygotowałem na bazie 60/40, 3mg/ml w stężeniu 10%.
Awatar użytkownika
By cichy85
#1833995
Testów ciąg dalszy
Aromaty zamówione 23.01. Następnego dnia kurier dzwonił że już jedzie... Także wysyłka błyskawiczna.
Wymieszane w czwartek, testowane po kilku dniach na OBS Cheetah II RDA, grzałki 2xKD FC 2510/308 od Komiro (kantal D, fused clapton; rdzeń 2x0,25; owijka 0,1; średnica 3; zwojów 8 ), baza 50/50.
Wszystkie aromaty rozrabiane na 10%.
1. Vampire Vape- Blood Sukka- zapach: dominującą wiśnia, w tle eukaliptus. Smak: przyjemna wiśnia z czymś w tle... ciężko mi stwierdzić. Na wydechu orzeźwiająca mięta z delikatnym eukaliptusem i anyżem.
2. BIG Mouth- LRMBC- zapach: pierwszy plan kaktus, w tle mieszanka owocowa. Smak- słodki kaktus z nutą limonki+ delikatna mięta.
3. BIG Mouth- JGBIC- zapach: pierwszy plan limonka, w tle jabłko i delikatnie gruszka. Smak- slodko-kwaskowy z lekką limonką, przyjemnie orzeźwiający, w tle wyczuwalna gruszka.
4. BIG Mouth- Full Zest- zapach: miks owocowy (ciężko stwierdzić co jest na pierwszym planie, wydaje mi się że wiśnia) z eukaliptusem w tle. Smak: przyjemny, słodkawy z wisnią i jeżyną (?), w tle mieszanka owocowa, powiew świeżości na wydechu.
5. Full Moon- Purple- zapach: jabłko z winogronem. Smak: słodki winogron, w tle delikatnie jabłko, chłodzik mało wyczuwalny.
6. Full Moon- Gold- zapach: mieszanka owoców tropikalnych z dominującym mango. Smak: słodkie mango, zostawia lekko cierpkawy posmak (chyba guawa tak ma), lekki chłodzik wyczuwalny na wydechu.
7. Full Moon- Yellow- zapach: owocowo-chemiczny. Smak: banan z jakimś kwaskowo-cierpkawym owocem, chłodzik niewyczuwalny, trochę zalatuje jakby rozpuszczalnikiem...
8. Full Moon- Red- zapach: ananas i mango. Smak: słodkie mango, w tle lekki ananas i jeszcze jakąś nuta owocowa, lekko kwaskowa, chłodzik praktycznie niewyczuwalny.
9. 814- Merovee- zapach: pomarańcza i limonka, w tle coś jeszcze. Smak: przyjemny cytrusowy z nutką słodkości w tle.

Wysłane z mojego PRA-LX1 przy użyciu Tapatalka
Awatar użytkownika
By berto
#1834557
Revolute Cabat X (10% 50/50 7dni)
Bardzo dobry, intensywny tytoń. Smak ziołowo-miodowo-liściasto-trawiasty. :mrgreen: 9/10

Revolute 4X (10% 50/50 7dni)
Bardzo smaczna wariacja RY4, idzie na zmianę z Cabatem każdego dnia. :) 9/10

814 Faramond (20% 50/50 14dni)
Kolejny świetny smaczek. Coś jakby likier kawowo-kakaowy, oczywiście dość słodki ale nie przesadnie. Pycha! 9/10
Awatar użytkownika
By Superlux
#1834880
Zniosłem do piwniczki - Angel Cake, Ralf Cake, Fantasia Sharkata, Fantasia ( wszystkie Big Mouth ), Happy Days, Psycho Donut, Juice of Legend ( Nuages des Iles ) i Tomatrope ( Potion Magique ). Niektóre ( Angel Cake, F.Sharkata, Happy Days czy Tomatrope ) mają zniewalający zapach ale pierwszy test dopiero 17go lutego, po dwóch tygodniach. To są dość złożone mikstury i potrzebują czasu...Leżakowane tradycyjną metodą - bez myjek, wiertarek ( był kiedyś taki trick :mrgreen: ) itd itp. Zapowiadają się pysznie, za 12 dni zdam relację.
Awatar użytkownika
By Pude!lek
#1834939
Postanowiłem dorzucić parę słow od siebie jako że nabyłem dość sporą ilość aromatów w vapelab. Może komuś pomoże to w zakupach. Od razu mówię, że od zawsze jestem zwolennikiem złożonych deserówek najlepiej z dodatkiem tytoniu. Tym razem jednak kupiłem sporo aromatów owocowych może żeby spróbować się do nich przekonać i w sumie się udało.
Na pierwszy rzut opiszę liquidy sporządzone z tych aromatów, które uważam za najlepsze według mnie i które już zdążyły się przegryźć . Część liquidów leżakuje już od początku grudnia, część minimum 2 tygodnie. Będę podawał okresy leżakowania przy opisach. Wszystkie liquidy wapowane na Kayfun 5, 1Ohm, od 12,8 do 15W max. Zwykłe Muji rolowane w technice Scottish roll.


Big Mouth SAPBG – dżem truskawkowy, jeżyna, ananas, aloes i agrest. Mój zdecydowany faworyt póki co.
Leżakuje od 12 grudnia 2017. VG/PG 50/50. Moc 6mg/ ml. Stęzenie 10%.
Zapach samego aromatu z butelki trudny do określenia. Owocowy. Może czuć faktycznie agrest i odrobinę ananasa. Zero chemii. Po zmieszaniu zapach identyczny. Zresztą umówmy się, że kompozycje są tak złożone, że nie ma opcji wyodrębnić aromatu poszczególnych owoców. Kolor lekko słomkowy. Wapowany od razu po zmieszaniu już jest OK choć d... nie urywa. Zwykła owocówka z nieźle wyczuwalnym agrestem i aloesem. Po kilku dniach liquid ciemnieje i przybiera ciemno złotą barwę. Po 2 tygodniach uważam, że jest gotowy do użycia. W smaku dominuje agrest i aloes, ale dobrze wyczuwalny jest także ananas. Reszta smaków to raczej dodatki dopełniające. Dżemu truskawkowego i jeżyny nie stwierdzam jako takich, ale pewnie składają się ogólnie na całość. Liquid jest intensywny w smaku, bardzo gładki i soczysty. Słodkość na idealnym poziomie. Jest bardzo bardzo dobry i można się nim delektować. Jest to najlepsza owocówka jaką w życiu wapowałem.
Moja ocena 9/10
Myślę, że 2 tygodnie to odpowiedni czas by liquid dojrzał i uwydatniły się wszystkie smaki.

Nuages des Iles – Juice of Legend – Krem waniliowy z masłem orzechowym i bananem.
Leżakuje od 12 grudnia. VG/PG 50/50. Moc 6mg. Stężenie 15%.


Zapach aromatu po otwarciu butelki mocno słodki i waniliowy. Bardzo kremowy i niechemiczny. Po zmieszaniu kolor liquidu lekko słomkowy. Zapach nie zmienia się. Wapując zaraz po zmieszaniu można wyczuć głównie całekiem dobrą wanilię i nic więcej. Może szczyptę banana. Masła orzechowego zero, a że jestem jego fanem, to poczułem lekki zawód. No ale dobra. Po kilku dniach liquid ciemnieje, kolor wciąż słomkowy. Smak wygładza się i pojawia się intensywniejsza wanilia już zdecydowanie mocno kremowa. Słodki banan przewija się gdzieś w tle. Niestety masła orzechowego wciąż nie stwierdzam... Po 2 tygodniach liquid jeszcze bardziej pociemniał, ale wciąż nie zrobił się ani brązowy ani nawet ciemnozłoty- raczej ciemno żółty. Bardzo zmienił się natomiast smak mieszanki. Teraz krem waniliowy jest już bardzo intensywny wręcz zawiesisty. Banan na słodko zdecydowanie przebija w tle. Całość zostawia podczas wapowania w ustach intensywną i zalegającą waniliową słodycz – efekt, który czasem lubię, a który czasem przeszkadza – tutaj jest OK. No i teraz o co chodzi z tym masłem orzechowym. Według mnie wciąz go nie ma. Chociaż może jest to kwestia tego, że masło orzechowe masłu orzechowemu nierówne. Aromat jest francuski, a Francuzi mają czasem dziwne smaki – będąc kiedyś we Francji kupiłem majonez, który smakował jak musztarda i myślę, że tego tropu należy się trzymać. Masło orzechowe pewnie tam jest, ale nie takie jak znam i lubię czyli orzechowo słone, ale raczej na słodko. Ogólnie miłośnicy masła orzechowego będą zawiedzeni, ale sam liquid jest naprawdę pyszny. Fakt – jest słodki i ta słodycz zostaje na języku. Mi to nie przeszkadza. Powyżej 2 tygodni leżakowania banan robi się lekko mdły, co uważam podnosi walory smakowe mieszanki, bo cukier przestaje już wypadać drzwiami i oknami i całość robi się idealnie zbalansowana.
Moja ocena 8/10
Zalecam leżakowanie minimum 2 tygodnie. Jeśli komuś przeszkadza nadmierna słodycz i ogólna intensywność aromatu, to myślę ,że na luzie można zmieszać w stężeniu 12 czy nawet 10% zamiast 15.

Potion Magique – Astropode – sok morelowo gruszkowo truskawkowy
Leżakuje od 12 grudnia. VG/PG 50/50. Moc 6mg. Stężęnie 15%


Kolejny aromat francuski. Zapach z butelki bardzo intensywny i owocowy. Czuć truskawki. Po zmieszaniu zapach ten sam, kolor lekko słomkowy. Liquid wapowany tuż po zmieszaniu jest rzekłbym kartonowo paździerzowy. Niby czuć owoce, ale takie mdłe i mało intensywne. Wyczuwalna truskawka. Po kilku dniach całość zaczyna się układać. Kolor robi się ciemno żółty. W smaku czuć wyraźnie truskawki i ten dziwny efekt, który pozwala myśleć, że to nie żadne lody, smoothie czy inne skondensowane breje owocowe tylko faktycznie sok. Jak to się robi - nie wiem. Może odpowiedzialny za to jest ten kartonowy smak wyczuwalny zaraz po zmieszaniu – jest to ewidentnie jakiś tajemniczy dodatek do liquidów. Po 2 tygodniach kolor staje się intensywnie ciemnozłoty wpadający nawet trochę w pomarańczowy. W smaku daje się idealnie wyczuć mieszankę słodkich truskawek z czymś jeszcze czyli pewnie z morelami. Niestety jakoś nie wyczuwam gruszki i dobrze, bo nie lubię. Powyżej 2 tygodni kolor już się nie zmienia, ale smak zdecydowanie się intensyfikuje. Są dobre słodkie truskawki, morela i pojawia się delikatna nuta coolady. Podkreślam, że delikatna i dobrze współgra z tym „kartonem” udającym picie soku. Ogólnie całość jest zarówno słodka jak i delikatnie mdła. Smak jest bardzo dobry – intensywny i świeży .

Moja ocena 8/10. Podobnie jak wyżej można zmieszać w stężeniu niższym niż 15% choć tu już bałbym się, żę coś jednak zniknie, bo ta intensywność smaku jest bardzo dobrze ułożona i nie przeszkadza.

Big Mouth Nixels – Snickers
Leżakuje od 18 stycznia. VG/PG 50/50. Moc 6mg. Stężenie 10%.

Kolejny Big Mouth tym razem deserowy. Zapach aromatu z butelki czekoladowo karmelowy czyli OK. Po zmieszaniu znacznie traci na intensywnosci i zaczyna pachnieć tylko słabo czekoladą. Kolor po zmieszaniu ciemniejszy słomkowy. Wapując zaraz po zmieszaniu da się wyczuć rozwodnioną czekoladę z lekkim karmelowym podbiciem. Nie ma za to żadnych orzeszków. Po kilku dniach w smaku wiele się nie zmienia jedynie liquid zaczyna ciemnieć. Po 2 tygodniach kolor staje się lekko brązowy. W smaku pojawia się intensywniejsza mleczna czekolada oraz karmel. Orzeszki wciąz niewyczuwalne, choć może coś tam gdzieś majaczy już w tle. Wapowałem go ostatnio przedwczoraj i stwierdzam, że liquid dość wiernie zaczyna oddawać smak snickersa, choć ciągle całość opiera się głównie na czekoladzie i karmelu bez orzechów. Jest nieprzesadnie słodki i niechemiczny. Bardzo przyjemnie się to wapuje. Jak ktoś lubi smaki czekoladowo karmelowo ciasteczkowe, to myślę, że przypadnie mu Nixels do gustu. Liczę, że za kolejne 2-3 tygodnie pojawią się orzechy i będzie już bardzo dobrze. Jak dla mnie smak jest trochę zbyt mało wyrazisty. Może 12% stężenia było by właściwsze niż 10%. Ogólnie bardzo przyjemny liquid z tego wyszedł choć to taki lekko wykastrowany snickers póki co.

Moja ocena 7/10. Można zwiększyć stęzęnie z 10 do 12% jeśli ktoś chce uzyskać intensywniejszy smak, bo snickers to nie wafel ryżowy i musi mulić. Nie syfi grzałki.

Full Milk Green by Fool Moon – mleko, limonka, ananas, imbir
Leżakuje od 18 stycznia. VG/PG 50/50. Moc 6mg. Stężenie 12%.


Aromat malezyjski, więc jakby ciekawostka. Zapach z butelki trudny do określenia – słodka pulpa owocowa z mlekiem i szczyptą imbiru czyli w sumie to co powinno być. Po zmieszaniu zapach się nie zmienia. Kolor lekko słomkowy. Wapowany tuż po zmieszaniu jest zdecydowanie nijaki. Przypomina picie mleka z cukrem, choć plus zecydowany za dośc naturalny smak mleka. Nie ma tam nic chemicznego na mój gust. Po kilku dniach liquid zdecydowanie ciemnieje i zaczyna wpadać w brąz. W smaku da się wyczuć głownie bazę czyli mleko. Reszta aromatów majaczy w kupie gdzieś w tle. Bardzo cięzko było by powiedzieć, że wyczuwalny jest imbir, limonka, a w szczególności ananas. Po 2 tygodniach liquid zrobił się ciemno brązowy. W zapachu przebija się imbir. W smaku czuć zdecydowanie mleko, imbir oraz limonkę, która bardzo sympatycznie przełamuje słodycz całości swoją cierpkością. Ananasa raczej tam nie ma, chyba że jako słodzik, bo całość jest perfidnie słodka i jest to słodycz, która podobie jak w Juice of Legend, zalega na języku. I teraz chyba złota rada, bo producent zaleca stężenie 12%, a ja musiałem go lekko „rozrobić”, żeby dało się to wapować, więc zakładam, że 10, a nawet 9% stężenia będzie tu wystarczające. No chyba, że ktoś lubi np. jeśc jakieś ulepy typu masa kajmakowa albo wlewa mleko bezpośrednio do puszki z kakao nie bawiąc się w sypanie 2-3 łyżeczek do kubeczka. Jest zdecydowanie za intensywnie i za słodko przy 12% stężenia. Ogólnie jednak po „rozwodnieniu” liquid jest bardzo smaczny.Jest mleko, jest imbir i limonka i to wszystko razem składa się na dość egzotyczny smak. Bardzo polubiłem liquid sporządzony na tym aromacie, bo jest nietypowy.

Moja ocena 8/10. Stężenie 12%, to zdecydowanie za dużo.

Na koniec tej serii dorzucę recenzję 2 aromatów według mnie zdecydowanie lipnych...

Na pierwszy ogień lipy Big Vape – Rufflecake – niby Rafaello...
Leżakuje od 12 grudnia 2017. VG/PG 50/50. Moc 6mg. Stężenie 3% (producent sugeruje od 2% do 6%)


Aromat niemiecki, co tylko potwierdza moją opinię, że niemcy robią dobry hardware do wapowania, ale smaku nie mają w ogóle...
Z buteleczki po otwarciu wydobywa się aromat chyba kokosowy. Czyli ogólnie OK. Jednak już jest dziwnie, bo jest tam coś jeszcze. Coś, co występuje w Rafaello po jego rozgryzieniu, czyli ten krem. Który – przynajmniej mnie osobiście – gryzie w gardło prawdopodobnie przez stężenie cukru. I to jest wyczuwalne już nawet w zapachu tego aromatu. Po zmieszaniu zapach pozostaje taki właśnie niby to kosowy, niby kremowy... Kolor dość ciemno słomkowy. Wapowany zaraz po zmieszaniu niestety potwierdza moje obawy co do tego gryzącego w gardło charakterystycznego smaku. Spodziewałbym się więcej smaku kokosa niż kremu. Po kilku dniach kolor stał się jeszcze ciemniejszy. Zapach i smak z kolei wydały z siebie całą Tablicę Mendelejewa... Mdło i nijako. Zero kokosa. Po 2 tygodniach barwa liquidu stała się ciemno rubinowa. Smak niestety ciągle tak samo nijaki i chemiczny, a do tego się zintensyfikował. Teraz, po blisko 1,5 miesiąca, liquid jest w zasadzie niewapowalny. Zapach i smak bardzo chemiczne. Nie da się wyczuć żadnego kokosa, a do tego jest obrzydliwie słodko. Producent wykazał się specyficznym poczuciem humoru przepuszczając swój produkt przez jakąś kontrolę jakości czy coś w tym stylu. Koło Rafaello to nawet nie leżało przez ułamek sekundy. Jest to po prostu niesmaczny i obrzydliwie słodki mix czegoś co drapie w gardło i jakiegoś estru zapachowego udającego kokos wykorzystywanego przy produkcji mydła.
Jeśli ktoś ma ochotę, to może sprawdzić aromat Rufflecake w liquidzie 100% VG i stężeniu 1%. Może to trochę złagodzi całą chemię i zdezyinsyfikuje przesadzoną słodycz.

Moja ocena 1/10. 1 tylko za to, że jak kiedyś wywapuję do zera wszystko co mam w domu, to zostanie mi jeszcze jeden liquid...

Copy Cat – DJ Yummy – pączek z nadzieniem malinowym.
Leżakuje od 12 grudnia 2017. VG/PG 50/50. MOc 6mg. Stężenie 5% (producent sugeruje od 4% do 6%)

I kolejny Niemiec w lipnych aromatach... Tutaj – podobnie jak w poprzednim – producent sugeruje stężenie w dość sporym rozrzucie, co chyba jest ogólnie przekleństwem tych aromatów. Sugerowanie stężenia od 2 do 6 czy od 4 do 6, to według mnie chyba wynik lenistwa producenta, bo czym innym to wyjaśnić. Tak ciężko porządnie przetestować aromat w konkretnych stężeniach i je podać tak jak to robi np. Big Mouth podając nawet konkretne stężenia dla różnych proporcji PG/VG?
Po otwarciu butelki zapach dośc malinowy, ale chemiczny. Gdzieś tam w tle majaczy tłusty pączek. Po zmieszaniu zapach ten sam. Kolor blado słomkowy. Wapowany tuż po zmieszaniu smakuje chemiczną maliną i ma lekko słonawy posmak. Po kilku dniach liquid staje się ciemniejszy. Smak pozostaje wciąż dośc chemiczny, ale malina jakby zyskuje na wartości. Gdzieś tam w tle przewija się ten słony posmak. Po 2-3 tygodniach barwa zmienia się na bardzo ciemno złotą. Smak ewoluuje – malina pojawia się zdecydowanie na pierwszym planie i gdzieś tam w tle ten słony smak zamienia się w aromat pączkowy. I niby OK, bo jest to co miało być. Problem w tym, że to nie jest nawet pączek z Biedronki. Owszem, jest pączkowo i malinowo, ale przeraźliwie tanio i byle jak. Do tego oczywiście lekko chemiczny posmak całości. Obecnie liquid przybrał już barwę lekko różową... Smak już sie nie zmienia ani na lepszy, ani na gorszy. Po prostu masakrycznie tani pączek z kilogramem chemii z nadzieniem malinowym w stylu – skład: maliny 0,0003% - i dalej Tablica Mendelejewa.
Drugi niemiecki aromat mnie do siebie nie przekonał i raczej niczego „Made in Germany” już więcej w temacie aromatów i liquidów nie kupię.
Moja ocena 1/10. To mam już drugi liquid na czas biedy.

I moja uwaga. Może w przypadku tych dwóch niemieckich liquidów należałoby „pobawić” się stężeniami i proporcjami VG/PG. Tylko pytanie czy to ma jakiś sens. Kupuję aromat, dawkuje zgodnie z zalecanym stężeniem i tyle w temacie. Taka sugerowana rozbieżność stężenia idzie także chyba w parze z chemicznością aromatów. Może nie mam racji, ale póki co mam 100% trafienia w przypadku obu aromatów.
Awatar użytkownika
By Pepuś
#1835407
A ja mam pytanie :).Czy mieszał ktoś Les Symbioses (by Diy and Vap) - Absynthe Agrume. Dziś przyszła do mnie paczka z aromatami, więc z buta mieszanie. po kilku godzinach wszystkie inne klarowne a Absynthe Agrume jak woda z mlekiem .
Awatar użytkownika
By boogeyman
#1835662
No to lecimy dalej :D obsługa sprzedażowa nadal na najwyższym poziomie ;) zamówiłem kolejne aromaty, stężenie 5-7%, leżakowane około tygodnia i dłużej.

Nuages des Iles - Warp Zone - Na pierwszym planie arbuz, w tle przewija się gruszka, niestety nic innego nie czuję. Nic ciekawego. 4/10

3's Flow - STRAW'ARD - Dobry custard z truskawka w tle. Owoc mógłby być jednak bardziej wyraźny. 7/10

814 - Mérovée - Pomarańcze czuć, limonke delikatnie też ale niestety nic poza tym. Spoko, ale bez szału. 6/10

814 - Bathilde - Super, wyraźnie czuć ananasa i kiwi. W tle przewija się truskawka i mango, reszty zbytnio nie czuję. Może i dobrze bo w obecnej formie bardzo mi smakuje. Jednakże po dłuższym wapowaniu na pierwszy plan wychodzi sam ananas i zaczyna troszkę męczyć. 8/10

Big Mouth - Pear Peach Kiwi - Głównie czuje brzoskwinie, kiwi baaaardzo delikatnie, gruszki nie czuję. 4/10

Big Mouth - Jelly Beans - Hmm, czuć Jelly Beansy, fajny owocowy aromat, ale jakoś bez szału. Czegoś brakuje i ma jakiś dziwny posmak. Nie jest to zły aromat, ale 4 liter nie urywa. 5/10

Mam takie wrażenie że te kompozycje z paru owoców są przekombiniwane, albo ja już mam kubki przepalone będę testował dalej, z całą pewnością jeszcze inne 814 sprawdzę, najbardziej mi podchodzą :) smakują jak coś innego, a pozostałe sprawiają wrażenie że to już gdzieś się wapowalo. Wiem, wybredny jestem

Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka
Awatar użytkownika
By Pesio
#1835669
Mam wrażenie że ciężko jest każdej firmie zrobić większość owocówek, które by zwalały z nóg.
Zwłaszcza miksów kilku owoców.
Chyba ciężko stworzyć kompozycje, gdzie jeden smak nie będzie dominował nad drugim, a są takie przypadki, że smakuje to tak jakby się gryzły jeden z drugim.

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka
Awatar użytkownika
By boogeyman
#1835725
Dokladnie. Ale też tak jak pisałem, jestem wybredny, większość aromatów które testowałem ma bdb recenzje zagranicą ;)
BTW, mam wrażenie że każdy co innego tutaj zamawia/opisuje, lol. Jest w czym wybierać :D

Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka
Awatar użytkownika
By Pepuś
#1836495
Revolute - Absolum- Oooo to chyba to co Tygryski lubią najbardziej .Jest jabłko,jest i cytrynka,czuć piołun, a chłodzik taki że w gardle lodowisko,a z nosa wiszą sople."Gruby" aromat ,jak dla mnie 9/10.Kisi się jeszcze kilka innych,z upływem czasu napiszę coś więcej.
Awatar użytkownika
By Superlux
#1837272
Miałem się zgłosić po 14tu dniach więc jestem.

Fantasia, Fantasia Sharkata, Angel Cake i Ralf Cake - wszystko we właściwym temacie dotyczącym aromatów Big Mouth.

post1837270.html#p1837270


Derringer, Nectar Nano, Split RDA - identyczne sety, Kanthal D - 0,8 łoma i Fiber Freaks Original 01.
Niestety mieszanki bazujące na aro od Nuages des Iles - Happy Days, Juice of Legend, Psycho Donut i Potion Magique - Tomatrope ...jeszcze nie doszły do siebie. Najbliżej jest Juice of Legend, w pozostałych za dużo chemii i dziwnych posmaków. Baza ok, czysta z Bioskamedu...warunki sterylne, jednak nigdy nie przepadałem za " amerykańskimi " przepisami z ogromną ilością gliceryny , stąd u mnie króluje - 40 % vg / 60 % pg. Wszystkie ww przy stężeniu aro - 15 % ( teoretycznie zgodnym z opisem na stronie sprzedawcy chociaż być może dotyczyło to baz o innych proporcjach - właśnie z wyraźną przewagą glicki i powinienem dać mniej aro ). Spróbuję dodać trochę gliceryny jednocześnie obniżając zawartość aromatu. Najpierw jednak poleżakują jeszcze przez tydzień, jeżeli nic się nie zmieni to później rozpocznę akcję ratunkową :roll:

Howgh :drinkb
Awatar użytkownika
By Master_PiT
#1837275
@Superlux
Przy takiej bazie zmniejsz dawkowanie o połowę... Będzie znaaacznie lepiej.
Ja na 70vg daję max 10% a to i tak często za dużo.
Awatar użytkownika
By Superlux
#1837279
@Master_PiT

Tak zrobię, może nie o połowę bo zawsze lubiłem bardzo intensywne aro ale rzeczywiście zmienię proporcje - przeleję, doleję...mam nadzieję że jakoś je podratuję. Szczególnie zależy mi na Tomatrope ( ma bardzo dobre intencje :mrgreen: ). Po zabawach w skomplikowane mieszanki przez ostatni rok raczyłem się najprostszymi owocówkami i wszystko było jasne, do bólu przewidywalne. Tu jest trochę trudniej, cóż trzeba się przestawić.
Awatar użytkownika
By Master_PiT
#1837281
Jak dla mnie orzy 10% jest wciąż zbyt intensywnie. Zwlaszcza na rda/rdta
By wertjacek
#1837709
Mam szybkie pytanie jeśli chodzi o aro,co robi ten chłodzik - Supervape - Cyber Fresh 2.0? na vapelab.pl w opisie jest że jest bez mentholu i koolady.Więc jakie jest odczucie po dodaniu,chodzi mi o doznania smakowe,czy ma wpływ na smak czy go zmienia,czy jest obojetny i czy może być stosowany do każdego rodzaju aromatu (desery,owocowe,tytoniowe etc..)
Awatar użytkownika
By VataroX
#1837954
Spróbowałem Heisenberga (PREMIX) i było po prostu "WOW", ten smak zapadł mi tak w pamięć, że po powrocie od razu pierwsze co zrobiłem to zamówiłem, ale koncentrat. Uwarzę na 70/30 8%, będę próbował po 24h/7d/14d i dam Wam znać czy premix od koncentratu czymś się różni, ale dla mnie to jeden z najlepszych liquidów jakie paliłem, smak idealny dla mnie :D
By wertjacek
#1838718
Nie wiem czy chłodzik można zakwalifikować jako aromat,ale nawet jeśli nie to temat chyba odpowiedni,nie zgubi sie w natłoku tematów.
Zajebiaszcza sprawa,ani to mentol,ani pinacolada a daje chłód jak ta lala.Smaku to nie ma co powoduje że przy dodaniu nie zmienia smaku liquidu.Ja w testach dodałem to do róznych deserówek i nie wpłynął na smak.Problem jest tylko w ustaleniu ilości chłodzika.Rozpiski z dawkowaniem pod produktem nie mają się nic do rzeczywistości.Trzeba to na niucha zrobić,pod swoje kubki smakowe.

Dla mnie 10/10
Awatar użytkownika
By HamsterJack
#1838735
Dzień dobry Wszystkim :)

Przyszła kolej na kolejny zakupu aromatów u Piotra (zbankrutuję przez Niego ;))

Na pierwszy ogień poszedł aromat Vampire Vape - Blood Sukka

Kol. cichy85 opisał już ten aromat - post1833995.html#p1833995

Fragment opisu:
cichy85 pisze:Testów ciąg dalszy
.......
1. Vampire Vape- Blood Sukka- zapach: dominującą wiśnia, w tle eukaliptus. Smak: przyjemna wiśnia z czymś w tle... ciężko mi stwierdzić. Na wydechu orzeźwiająca mięta z delikatnym eukaliptusem i anyżem.
......


Zgodnie z opisem producenta (ze strony sklepu Vapelab.pl) aromat: "... o smaku wiśni, jagody, czerwonych owoców, eukaliptusa, anyżu oraz mentholu."
Oraz dozowanie: "8 % (50PG/50VG) - 15 % (100VG)".

Ponieważ używam bazy w proporcjach 60% VG / 40% PG, liquid zrobiłem w stężeniu 10%. Być może, że w celach "doświadczalno-naukowych" zwiększę ilość aromatu do 12%. Odniosłem takie wrażenie, że jest go ciut za mało, natomiast samej mięty z mentolem, przy tym stężeniu, jest w sam raz :)

Na pierwszym planie jest jakiś owoc, albo suma składowych owoców. Wiśni - takiej klasycznej - nie czuję. To co może uchodzić za wiśnię + "zbitkę" pozostałych owoców ma dla mnie smak zbliżony do liquidu zrobionego z wykorzystaniem aromatu "Czereśnia" firmy Inawera. Tak mi się kojarzy :)

Eukaliptus - nie wydaje mi się. Jest to raczej mięta pieprzowa z dodatkiem mentolu, co oprócz chłodu (i to przyjemnego :)), daje, gdzieś tam w tle, przyjemny "wytrawny" smaczek :)

Anyż? Ja nie czuję anyżu w tym aromacie. Ale ja mam kubki smakowe wyżarte przez anyż i w takich ilościach mogę nie zauważać mojego ulubionego dodatku 8)

Najważniejszy jest jednak efekt końcowy - czyli cała kompozycja smakowa. I - jak dla mnie - jest to bardzo dobry i bardzo udany aromat, który pozostanie na stałej liście zakupowej :)

Nie jest przy tym za słodki - nuty słodkości są ładnie umieszczone w tle i nie przeszkadzają, a dobrze podkreślają smak. Czuć też lekki, kwaskowaty posmak z "wytrawnym" posmakiem, o którym wyżej wspomniałem.

Jeśli Ktoś z Szanownych lubi takie "olejki" - kupić, zmieszać i delektować się :mrgreen:

Pozdrawiam *CZAJNICZEK*
HJ
  • 1
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
Jakiej muzyki słuchacie? :D

Ja sie zarazilem hardrockiem/R'n'R od kumpla :D w […]

Uwaga na aromaty cynamonowe.

Na blogu Strego Chemika: https://starychemik.wordp[…]

Grzalki a box

Witam. Posiadam boxa Smok T-Priv. Ostatnio będąc w[…]

Czarna grzałka na środku

Witam, Od jakiegoś czasu robię sam grzałki i co j[…]